Nie będzie to opowieść sokolego oka patrzącego z przestworzy na trupie zastępy, a następnie rozciągającego wnioski swe na poszczególnych. Pojadę od szczegółu do ogółu. Nie czytałem jeszcze „Skonsumowanych” Barbera, czego żałuję, ale co zapewne pomoże mi uniknąć powtarzania zawartych tam tez. Będzie to opowieść z dnia codziennego. Z empirii zjadacza chleba, który akurat zna kogoś, kto za kogoś.
Okrągły Stół wypełnił się oburzeniem. Po rewolucji nadszedł czas na kontrrewolucję i kolejne wysadzanie pomników. Mi to obojętne. Nie lubię pomników. A podczas bitwy o pomniki zarzuca się tym, którzy te pomniki dźwigali manipulnactwo, zakłamywanie, kneblowanie, terror moralny i intelektualny i jaki tam przyjdzie jeszcze do głowy. Ale nie to jest tematem posta. Ino zajawką. Bo nie trzeba sięgać do drużyny pomnika i kontrrewolucjonistów, żeby przyszła do głowy myśl straszna, acz prawdziwsza niż ta, która (kontr)rewolucjonistom w potylice drapie. To nie ci, którzy bronią pomników, ani nie ci, którzy na nie z kilofami dybią są największą zmorą w bólach rodzącego się społeczeństwa obywatelskiego. A jest nią wolny rynek.
No, więc jak miało być z empirii Kowalskiego no to prosz. Znam kogoś, kto pracuje dość słuchanym przez młodzież radiu. Ktoś ten zna kogoś, kto miał przekichane za to, że użył na antenie słowa, które jest słowem, o którym maxxxymalnie zakręcona młodzież nie powinna słyszeć. A od słów takich się roi. Są to pochodne i oscylujące wokół takich zagadnień jak: kwestie społeczne, polityka, choroby, bezrobocie, bezdomność, cierpienie, upośledzenie, korupcja, religia BIM BAM BOM MUZG. Młodzi na maxxxa wykręceni ludzie nie muszą wiedzieć, że poza nimi i Nowym Wspaniałym Radiem istnieje jakiś świat. Pilnuje tego Wielki Pryncypał. A Uberwielkim Pryncypałem jest wolny rynek. Po zbadaniu elastycznościo-młodzościo-dynamiczności segmentu, badaniach focusowych, przeprowadzeniu ślepych testów, analizy PEST, SWOT, WKPB, CHRL i YMCA okazało się, że młodzi ludzie, aby przynosić za pośrednictwem reklamodawców pieniążki nie muszą słyszeć o kwestiach społecznych. Więc nie słyszą. Wystarczy, aby włączyli odpowiednią stację radiową. A tam już ich nauczą, co w bytowaniu na padole jest istotne. A włączą przecież, bo stacja jest memem, wirusem umysłowym, który wybiera swoje ofiary niczym HIV w rogu Afryki. Można oczywiście sprawę rozciągnąć i na telewizje rodzaju różnego, których zainteresowanie nie obejmuje wartości dodanej poza pieniędzmi od reklamodawców.
To nie Michnik jest wrogiem narodu, tylko wolny rynek. To ten ostatni przyczynia się do odmóżdzania mas, które z kolei następnie nie są zainteresowane niczym więcej poza konsumpcją. Ich świat staje się kryształowym pałacem skrojonym na miarę, przez szyby którego nie wygląda się zbyt często, bo reklamodawca zabronił. Aby się poznać na manipulacj ITI, czy Rzepy należałoby najpierw pi razy drzwi zrozumieć, co nieco ze świata. Wolny rynek jednak nie jest mechanizmem stworzonym do tego, aby ludziom świat wyjaśniać.
A tam. Może przesadziłem z tym wolnym rynkiem, który jest wrogiem społeczeństwa obywatelskiego. Ale nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której byłoby inaczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)