Właściwie wydaje się to być scenariusz dobrego thrillera politycznego. Instytucja naukowa będąca jednym z ostatnich bastionów wolności w państwie terroru (zapewne jest to terror poprawności politycznej). Miasto, nad którym unosi się duch wolnomyślicielstwa. Mentor, który wierzy w ideały, ale nie ma już tego błysku. Młody, ambitny badacz, który w słuszne sprawie postanowił naruszyć interesy Ważnej Grupy (zapewne Grupy Trzymającej Władzę). Tutaj zaczyna się akcja. Badacz zdając sobie z niebezpieczeństwa udaje się w teren w poszukiwaniu źródeł. Trafia do miejscowości, która nie istnieje na mapach. Ludzie w niej są niczym duchy. Istnieją, ale nawet badacz mimo swoich zdolności nie może ustalić ich personaliów. Głębokie Gardła opowiadają o tym, o czym nie chcieli wiedzieć wszyscy ludzie prezydenta. Naukowiec poznaje niewygodną prawdę mogącą skompromitować laureata nagrody Nobla, jednego z najbardziej rozpoznawanych ludzi na świecie. Tak znanego, że jeden z zespołów zagranicznych skomponował zainspirowany nim utwór, którego tekst w świetle nowych danych zaczyna nabierać nowego sensu: „I want to be with you, be with you night and day…”. Po licznych naradach jedno w opozycyjnych pism podejmuje decyzje się opublikować wyniki prac naukowca. Niczym w filmie Cohenów o kraju, który nie jest dla starych, dzieje się ciągle to, co było nieuniknione. Z tym, że kraj nie jest dla młodych. Sama minister ..nisterka… ministra… angażuje się w bój pragnąc zniszczyć tego, który odważył się poszerzyć pole debaty.
Jaki kraj takie scenariusze. To co powyżej mogłoby się wydarzyć w USA. Ale u nas zazwyczaj zamiast Bruce’a Willisa z UZI na Wall Street mamy Lindę z kałaszem w Przekąskach Zakąskach. Młody badacz powtarza tezy już od dawna latające gdzieś w publicystyce. Do tego dodaje babloidowe opowieści o tym jak Wałęsa z siekierą rozwalał potupajki w remizach. No i oczywiście nieślubne dziecko. A wszystko w ramach poszerzenia pola demokratycznej debaty.
Paweł Zyzak z pewnością jest pracowitym człowiekiem. Wiadomo jak się dzisiaj pisze prace magisterskie. 60-80 stron na jakiś gówniany temat, żeby mieć studia z bani i wkroczyć na ścieżkę kariery w PR. Zyzak zapuścił się w teren, naskrobał kilkaset stron. To się ceni. Tym bardziej dziwi nadgorliwość minister nauki. Mamy, więc w Polsce system od faszyzmu gorszy, skoro nadgorliwość przedostaje się na tak wysokie stanowiska.
Przyznaję się, że książki nie czytałem. Jestem zdany na medialne relacje. Sądzę jednak, że pojawiające się informacje o tym, że w książce zawarte są rewelacje na temat nieślubnego dziecka Wałęsy i siekierowych historii to nie tylko wymysł TOK FM. Zakładając to należy powiedzieć, że książka nie jest żadnym poszerzeniem pola debaty. Jest to historia tabloidowa, a „poszerzenie debaty” jest niczym innym jak dotykaniem kwestii, które są na rękę zoologicznym przeciwnikom Wałęsy. Poszerzeniem debaty publicznej nie są dywagacje na temat tego, jak się kto za młodu po pijaku prowadzał. To zwykłe efekciarstwo. Entuzjaści „poszerzenia pola” wpadają w te same sidła, które zastawili na siebie podpisując niegdyś „List w obronie wolności badań naukowych” (sprawa Gontarczyka i Cenckiewicza). List okazał się w istocie listem w obronie swoich poglądów, ponieważ o ile sobie potrafię wyobrazić większość autorów nie jest zwolennikami badań choćby na zarodkowych komórkach macierzystych. „Poszerzenie pola debaty” w tym duchu nie tylko legitymizuje działania Palikota, który chce się dowiedzieć, czy prezydent aby nie jest pijakiem, ale sięga o wiele dalej i pozwala stawiać pytania o to z kim kto sypiał za młodu. A wiadomo, że sypiali nie tylko ci, którzy teraz stoją po stronie ZOMO ale i ci, którzy zostali po stronie, po której stali.
Komentarze
Pokaż komentarze (15)