Dziennikarze GW mają ostatnio bardzo wygodną pracę. Wystarczy, że się przejdą na wywiad do kogoś z PO i sobie wspólnie pogadają o wspólnym wrogu, oczywiście Kaczyńskim. Bardzo przyjemnie się gada z kimś, kto ma te same poglądy co my i potwierdza nasze przekonania. W sumie każde kółko plotkarek działa w ten sposób, że sobie znajduje kogoś do obgadywania. Tylko dlaczego mamy to nazywać poważnym dziennikarstwem?
wyborcza.pl/1,75478,8150300,Rybicki__To_jest_terror_Kaczynskiego.html
Tytuł artykułu: "Rybicki: To jest terror Kaczyńskiego" Tutuł i od razu ustawiona jest negatywna ocena na Kaczyńskiego. Jakby ktoś nie wiedział, Rybicki nie jest obiektywnym autorytetem, tylko wiceszefem klubu PO, czyli ma takie same stanowisko jak Palikot.
Wybrane fragmenty:
(1)
GW: Im więcej jest przecieków wskazujących, że piloci mogli być pod presją, tym bardziej agresywnie PiS atakuje rząd za katastrofę. Kaczyński nie ma wątpliwości, kto ponosi "odpowiedzialność moralną i polityczną".
Rybicki (PO): - Chyba nie ma tu przypadku. To wygląda tak, jakby PiS chciał coraz bardziej agresywnymi wypowiedziami przykryć coś, co jest dla nich niewygodne.
(2)
GW: Kolejne wystąpienia polityków PiS to raczej zapowiedź wojny totalnej. Jarosław Kaczyński mówił wczoraj, że rozliczy rząd nie tylko ze Smoleńska, ale i z powodzi, ze sprawy hazardowej.
Rybicki (PO): - Uważam, że wyborcy, którzy zagłosowali na Jarosława Kaczyńskiego, przecierają oczy ze zdumienia i mogą czuć się naprawdę oszukani.
Ad. 1 Dziennikarka GW odwraca tu na swoje potrzeby rzeczywistą kolejność wydarzeń. Najpierw były wywiady z Kaczyńskim, a dopiero w odpowiedzi na to pojawiły się niezweryfikowane i sprzeczne przecieki ze śledztwa, po raz kolejny insynuujące, że Prezydent Kaczyński zmusił pilotów do lądowania. Rybicki jej oczywiście potakuje i insynuuje wytłumaczenie niekorzystne (oczywiście, a jakżeby inaczej) dla PIS.
Teza do zapamiętania dla mas: "PISowcy oskarżają, bo się sami boją oskarżenia". Bardzo wygodne wytłumaczenie. W ten sposób każdy złodziej samochodowy może oskarżyć skarżącego go prokuratora o to samo.
Ad. 2 "PIS zrobi wojnę totalną". Jak wiemy, wojna totalna to coś bardzo złego, co ostatnim razem zrobili hitlerowcy. Więc PIS jest tak zły jak hitlerowcy. Wojna totalna składa się między innymi z rozliczania rządu z powodzi (jak można?!) oraz sprawy hazardowej, czyli korupcji na najwyższych szczeblach PO (jak śmią?!).
Dlaczego rozliczanie partii rządzącej przez partię opozycyjną z niekompetentnych działań lub z korupcji dziennikarka GW traktuje jako coś bardzo szkodliwego, jako wojnę totalną? Wydawało mi się, że w demokracji właśnie tak to wygląda i gdyby w jakimś kraju trzeciego świata partia rządząca zabraniała opozycji piętnować rządową korupcję, to GW nie szczędziłaby słów krytyki.
Jednakże okazuje się, że zasady demokracji i demokratycznej krytyki rządu są bardzo płynne dla dziennikarzy GW. Jeżeli to coś robi PIS, to jest to z definicji zło, a nie demokratyczne prerogatywy opozycji.
Rybicki oczywiście potakuje, bo co ma robić. Jeszcze na odchodne sugeruje wyborcom, że zostali oszukani przez Kaczyńskiego.
Ja się zastaniawiam, czy Rybicki sam wierzy w to co mówi. Trzeba by przejść się do tych 47% wyborców i się spytać, czy Kaczyński im obiecywał, że nie będzie za nic krytykować rządu, że będzie potulnie siedział i milczał, przytakiwał i chwalił swoich konkurentów politycznych.
Chyba że Rybicki mówiąc "wyborcy" nie ma tak naprawdę na myśli wyborców Kaczyńskiego, ale polityków PO. Może faktycznie politycy i zwolennicy PO, którzy przecież nie głosowali na Kaczyńskiego czują się oszukani, bo myśleli, że obiecuje się im 500 dni przymilania się, a tu nagle klops i krytyka!
Tylko jest pytanie: czy polityk ma się czuć związany oczekiwaniami swoich nie-wyborców? I czy nie-wyborcy mają prawo go rozliczać z nie-obietnic, których im nie złożył?


Komentarze
Pokaż komentarze