W tvn24 odbyła się dyskusja o powoływaniu zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy. Tu jest link, ale zaznaczam, że najważniejsza dla mnie część rozmowy nie została w internecie zreferowana.
www.tvn24.pl/-1,1665861,0,1,jakie-korzysci-przyniosla-zbrodniarzowi-zbrodnia,wiadomosc.html
W pewnym momencie Pitera dyskutowała z Mularczykiem o tym kto był organizatorem całej wyprawy i na kogo w takim razie spada odpowiedzialność za katastrofę. Miałem wrażenie, że obie strony mówią nie do siebie, to znaczy, że jest między nimi jakaś bariera komunikacyjna.
Zanim przejdę do sedna sprawy, chciałbym przedstawić jak sobie wyobrażam prawdziwą inteligencką dyskusję, która prowadzi do wymiany argumentów i wyciągnięcia wspólnych wniosków. Otóż najpierw jedna strona przedstawia istotne dla sprawy argumenty, a druga strona stara się je zrozumieć. Następnie druga strona przedstawia swoje kontrargumenty i strona pierwsza również stara się je zrozumieć. Obie strony rozumieją i szanują racje przeciwnika. Na koniec obie strony starają się wyciągnąć ze wszystkich przedstawionych argumentów pewne wspólne wnioski.
Wiem, wiem, zaraz ktoś powie, że chyba jestem naiwny oczekując od polityków tak dobrej współpracy. Wszak polityka to walka, więc o żadnych wspólnych wnioskach nie może być mowy! Zgodzę się, ale chciałbym aby chociaż na etapie słuchania argumentów przeciwnika próbowano zrozumieć, o co tak naprawdę tej drugiej stronie chodzi, że tak silne emocje wiąże ze swoimi argumentami. Skoro oni tego nie potrafią, to spróbujmy my, bierni obserwatorzy tej chaotycznej wyrzynanki znaleźć i docenić racje obu stron. Obiecuję jakiś wspólny wniosek na koniec.
Wracam więc do dyskusji, co powiedziano relacjonuję z pamięci i rozszerzam odrobinę: Pitera zarzuciła Mularczykowi, że to Kancelaria Prezydenta była organizatorem wyprawy Prezydenta do Katynia. To ta kancelaria opracowała listę gości oraz harmonogram podróży. Jeżeli organizatorzy napięli program i opóźnili wylot, to są odpowiedzialni za presję czasową spoczywającą na pilotach prowadzącą do próby lądowania. Na co Mularczyk odpowiada, że za organizację przelotu jest odpowiedzialny rząd, bo to była maszyna rządowa, ochraniający BOR jest rządowy, a rząd traktował Prezydenta Kaczyńskiego po macoszemu. I kto tu ma rację?
Spróbuję odpowiedzieć stosując pewną analogię. Otóż wyobraźcie sobie, że organizujecie wycieczkę dla dużej grupy osób. Tworzycie listę uczestników - w sumie około 40 osób. Potrzebny jest więc transport. Dzwonicie do firmy transportowej, a oni podstawiają wam zdezelowany [1] autobus. Autobus jedzie, aż kierowca wjeżdża na drzewo i wszyscy giną w wypadku. Kto jako organizator jest tu winny???
Chodzi o różne rodzaje winy i odpowiedzialności: nie tylko karną, ale również cywilną, polityczną oraz moralną. Kancelaria Prezydenta jest organizatorem-zleceniodawcą podróży, ale rząd polski jest tutaj wykonawcą i firmą transportową. Organizator ma prawo mieć pretensje do transportującego, że mu zabił wycieczkę, również wtedy, gdy odpowiedzialność karna będzie spoczywać na niekompetentnym kierowcy. Ktoś w końcu tego kierowcę/pilota zatrudnił i szkolił. Jeżeli firma transportowa zrobiła to z powodów oszczędnościowych niekompetentnie, to też jej wina przez zaniedbanie. Może nawet można powiedzieć, że szef tej firmy ma krew na rękach...
W tym kontekście pytanie o to "jakie korzyści przyniosła zbrodniarzowi" katastrofa jest słabym argumentem. Otóż każdy kto oszczędzając na bezpieczeństwie pasażerów naraża ich na niebezpieczeństwo, w sposób ciągły odnosi korzyści (oszczędnościowe!) przed wystąpieniem katastrofy, a nie w jej wyniku. Sama katastrofa jest tutaj kosztem, a nie korzyścią. I wielką kompromitacją.
[1] Skreślone. Stan autobusu nie jest istotny dla tej analogii.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)