Trochę stare, ale pokazuje jak się ludziom miesza w głowach i wkłada, co mają myśleć, jak mają interpretować sprzeczne fakty:
www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article
21 maja 2010
W telewizji oglądamy w ostatnich dniach co chwila innego kandydata na prezydenta, jak z troską odwiedza powodzian. Jak pan to ocenia?
Kazimierz Kik: - Nie wszystkich kandydatów tak samo. Bronisław Komorowski - nie tylko kandydat na prezydenta, ale też marszałek Sejmu i tymczasowa głowa państwa - albo wicepremier Waldemar Pawlak mają wręcz obowiązek oglądania na miejscu stanu zagrożenia, bo to oni są władni uruchomić państwowe mechanizmy, by wesprzeć poszkodowanych obywateli. Kto odpowiada za państwo, odpowiada w pewnym sensie za społeczeństwo. Dotyczy to także premiera Tuska.
- A co z pozostałymi kandydatami?
Kazimierz Kik:- Nie waham się powiedzieć, że są hienami. Nie widzę absolutnie podstaw, by politycy ubiegający się o prezydenturę zabierali czas nie tylko powodzianom, ale i samorządowcom czy strażakom. Oni nie mają żadnej mocy wykonawczej, by realnie pomóc poszkodowanym. Słowem - wszyscy wykorzystują powódź, by się wylansować, ale nie wszyscy są usprawiedliwieni.
Chyba nie muszę przypominać, że Komorowski nie miał żadnej władzy wykonawczej w sprawie akcji powodziowej. Prezydent/ p.o. prezydenta nic nie może zrobić. A jako marszałek był od zarządzania pracą Sejmu w Warszawie, a nie na wałach. Jeżeli miałby przepchnąć jakąś ustawę przeciwpowodziową, to zrobi to 10 razy szybciej czuwając na stanowisku w Warszawie.
Dla obiektywnego, racjonalnie myślącego człowieka taki stronniczy komentarz powinien śmierdzieć hipokryzją na kilometr.
A kto się wypowiada? Kazimierz Kik - stary pzprowiec z ANS, kuźni kadr Partii, przemalowany na politologa. To jest człowiek wysyłany po to, żeby swoim pseudo-autorytetem naukowym krył swoich. Można go zresztą często zaobserwować jako niezależnego komentatora w TVN, gdzie mu dają do dyskusji drugiego zwolennika PO/SLD, i tak sobie panowie dyskutują o zagrożeniach kaczyzmu.
Ja mu nawet nie bronię. Niech mówi, co myśli. Tylko niech się przedstawi jako ten, kim jest. Niech chociaż ludzie wiedzą, której partii sprzyja. Taka sytuacja po prostu jest dowodem STRONNICZOŚCI, NIEOBIEKTYWNOŚCI MEDIÓW. To media (TVN) dają nam starych aparatczyków i przedstawiają jako obiektywne autorytety. To te media nie sadzają naprzeciw kogoś, kto uczciwie skontrowałby ich skrzywione wypowiedzi.
Wprowadźmy już ten system dwupartyjny. Niech PO się połączy z SLD i będzie jasne, kto stoi po której stronie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)