Wiem, wiem, nie powinienem wam przynosić każdy śmieć, który znajdę w internecie, a już szperanie po komentarzach to jak grzebanie w śmietniku. Ale coś takiego tutaj znalazłem. Bloger Piechuła napisał notkę, w której tłumaczy, dlaczego jemu jako ateiście krzyż nie przeszkadza. Wszystko kulturalnie, rzeczowo - nie mam się do czego przyczepić. Ale komentarze niejakiego "LubieBronka" są hmmm .... dziwaczne?
piechula.jogger.pl/2010/08/03/lekki-krzyz-ateisty/
masz pis zamiast mózgu
nie jesteś prawdziwym ateisto moherze prowokatorze
Zal ma racje, prawdziwy ateista nie może popierać krzyża
bo to jest to samo co miska z makaronem taki sam durny symbol
i chuj mnie obchodzi, że polska to kraj katolicki i taka tradycja, tak pierdolą, prawda jest taka, ze polska to kraj ŚWIECKI a nie katolicki i wypierdalac z krzyżami
nigdzie w miejscach publicznych nie mogą stać krzyże, nawet na biurku urzędnika, demonstrowanie tego znaku jest to samo co zasłanianie twarzy we francji, prowadzi do ekstremizmu i fanatyzmu religijnego
należy zakazać wieszania i noszenia krzyży w miejscach publicznych w urzędach szczególnie przez urzędników
urzędnik ma być obiektywną pomocną osobą a nie demonstrującym swoją religijność moherem!!!
dlatego wypierdalaćz tym krzyżem, moherów trzeba było gazem potraktować, armatkami wodnymi i reszte zatłuc pałami, tak się robi porządek w świeckim kraju! poddając się platforma bardzo mnie zawiodła
i jeszcze jedno fanatyzm religijny jest gorszy od faszyzmu to najgrosze co spotkało ludzkość, wojny krzyżowe inkwizycja pochłonęła miliardy ofiar
dlatego nie mogę spokojnie patrzeć na tolerowanie nienawiści w oczach ludzi źle rozumiejących religię
takich naprawdę tylko pałami, albo do więzięn innej rady na fatyków nie ma
Hmmm, po co się nad tym pochylać?
Z jednej strony komentarze są ubrane w taką ilość błędów ortograficznych i wulgaryzmów, że można by całość zbyć milczeniem. Ale z drugiej strony mamy tu przedstawiony pewien kompleks poglądów i jakąś próbę argumentacji merytorycznej (podkreślone przeze mnie), która najwidoczniej jest dla tej osoby ważna. Świadczą o tym emocje, wyrażone wulgaryzmami. One skądś się wzięły i do czegoś prowadzą.
Chyba najważniejsze pytanie brzmi: co to jest "prawdziwy ateista"? Dla autora artykułu ateizm to obojętność na symbole religijne. Skoro Bóg nie istnieje, to symbole te nie mają żadnego znaczenia.
Natomiast dla LubieBronka, ateizm to zwalczanie symboli religijnych. A więc problemem nie jest to, czy Bóg istnieje czy nie, ale problemem jest to, że inni ludzie w niego wierzą! A więc istotą tego ateizmu jest nietolerancja. Ten ateista nie będzie usatysfakcjonowany, póki nie znikną wszystkie symbole, które go drażnią.
Kolejne pytanie brzmi: Czy Polska to kraj świecki? Otóż tak uważa LubieBronek, ale nie jest to prawda. W Konstytucji nie występuje słowo "świecki". Ten błędny pogląd jest nadzwyczaj popularny i wynika z całkowitej nieznajomości Konstytucji lub celowego zakłamania w celach ideologicznych (patrz wszyscy posłowie SLD oraz Środa i inne ). Oto co mówi Konstytucja:
Art. 25.
- Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
- Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Tak więc wszystkie wiary mają równe prawa, władze nie dyskryminują z powodu wiary i pozwalają je publicznie wyrażać. Naprawdę nie wiem jak można z tego wyciągnąć całkowicie odwrotny wniosek, że "nigdzie w miejscach publicznych nie mogą stać krzyże" a urzędnik nie może być "demonstrującym swoją religijność moherem". Twórcom Konstytucji nie chodziło o stworzenie państwa ateistycznego, tylko takiego, w którym religie się nie zwalczają, w którym jest tolerancja MIĘDZY religiami.
Nie mam pojęcia jak LubieBronek naliczył miliardy ofiar religii, skoro na świecie żyje obecni 5 miliardów ludzi. Musielibyśmy nieustannie sobie rozłupywać czaszki, żeby osiągnąć taki sukces. Wiem jednak napewno, że komunistyczny ateizm zabił ok. 100 milionów osób. Z kolei głównym nurtem oporu wobec nazizmu był katolicyzm. W katolickiej Bawarii partia Hitlera zawsze przegrywała wybory.
Ciekawe jest również, dlaczego prawdziwy ateista mówi, że zawiódł się na Bronku. Nie wiedział, że głosuje na katolika?
Na koniec, najbardziej zastanawiające jest to, że ktoś walczący z rzekomą "nienawiścia w oczach" prowadzącą do cierpienia, sam chce zadawać ludziom cierpienie za pomocą pałek i wysyłać do więzień za wyznawaną wiarę. Obecnie chce to zrobić wobec tych starszych ludzi spod krzyża, którzy jakoś nie stosują przemocy, a raczej stosują metody Gandhiego. Mógłbym tutaj przytoczyć takie powiedzenie o belce, oku i drzazdze, ale jego źródło jest religijne, więc może nie trafić do odbiorcy.
Mam wrażenie, że fanatyzm ateistyczny jest jednak gorszy od fanatyzmu religijnego...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)