Mitrandir Mitrandir
303
BLOG

KOŚCIÓŁ, WPŁYWY I POLITYKA - czyli co gnębi Benedykta XVI

Mitrandir Mitrandir Rozmaitości Obserwuj notkę 1

 Szczerze mówiąc, nic szczególnego. Kłopociki. To informacja dla tych, którzy nie chcą czytać dalej. Jeśli natomiast zdecydowaliście się na dalszą lekturę, to warto poznać kilka oczywistych faktów. Po pierwsze, Papież nie ma Facebooka, swobodnego i nieskrępowanego dostępu do internetu, prawie nie ogląda telewizji i nie czyta prasy. Po drugie, to naukowiec i intelektualista (znakomitej klasy), często niezorientowany w procesach władzy, dziejących się dookoła. Po trzecie, jest już wiekowym człowiekiem i wielu kardynałów zastanawia się nad tym, ile czasu  jeszcze potrwa ten pontyfikat. Łącząc te fakty w jedną całość, zestawiając je z opublikowanymi ostatnio materiałami oraz aresztowaniem kamerdynera domu papieskiego Paolo Gabriele, tworzy się całkiem ciekawa mozaika, przedstawiająca rzeczywistość Kościoła z całkiem innej perspektywy. Jakiej? Watykan, jak każde inne państwo, ma swoje polityczne problemy, swoje własne afery i problemy z wewnętrznym obiegiem informacji niejawnych. Co więcej, otoczenie zewnętrzne tego mini-państwa jest całkowicie nieprzyjazne, ponieważ wolne media Republiki Włoskiej tylko czekają aż coś przecieknie przez Spiżową Bramę. Można będzie tym zapełnić headline’y magazynów informacyjnych telewizji RAI i dać włochom trochę info-rozrywki, co w czasach kryzysu jest dość pożądane. Benedykt XVI zdaje się być trochę poza trwająym w

Watykan jest inny

W Polsce, każdy kto chciałby napisać o kościele jako o instytucji ziemskiej, z miejsca będzie napiętnowany. Jednakże wielu zdrowo myślących analityków i badaczy, podkreśla jedną istotną prawdę: nie jest naszym zadaniem oceniać tego czy Bóg jest lub też czy go nie ma. To zadanie teologów. Tak postawiona teza jest oczywiście kontrowersyjna, jednakże bezwzględnie konieczna do sensownego opisu rzeczywistości jaką stał się Kościół katolicki, albo jaką był przez ostatnie kilka a może i kilkanaście stuleci. Mam tu na myśli jego „widzialną” reprezentację w postaci hierarchii, która chyba zapomniała, że nie jest sama. Patrząc tylko na nią można zauważyć, że ta właśnie część Kościoła jest świetnie zorganizowana instytucja, przypominająca trochę wojsko, trochę służby specjalne. Ma też pewne cechy partii politycznych i świetny dział PR. Po co im on? Otóż zteologizowanie języka, służącego do opisu całkowicie ziemskiej instytucji było sprytnym wybiegiem. Oczywiście nie do końca celowym i zamierzonym, dzisiaj jednak staje się kulą u nogi, ponieważ zwykli wierni coraz mniej pojmują zasadność takiej sytuacji, zwłaszcza gdy żandarmeria watykańska, „wsadza do paki” osobistego kamerdynera Papieża, którego oskarżono o wynoszenie dokumentów i przekazywanie ich do włoskich mediów.  Nie wiadomo wiec, gdzie kończy się sacrum a zaczyna profanum. Jeśli sam Watykan jest pomostem pomiędzy  jednym a drugim, to niestety filary tego mostu zaczęły się sypać.  Pytanie, po której stronie znaleźli się hierarchowie?

Vati Leaks

A hierarchowie walczą o wpływy i korzystne dla siebie decyzje. Jak rasowi politycy. Tę sytuację akurat doskonale znamy z naszego rodzimego cyrku politycznego.  U nas jednak sprawa dotyczy zasad przekazywania budżetowych dotacji i podobnych kwestii, to w przypadku afery Vati Leaks  gra toczy się o znacznie większą stawkę.  Europejscy a zwłaszcza włoscy kardynałowie, starają się budować koalicję, która spowoduje, że tron św. Piotra przypadnie znowu komuś z Europy. Ponieważ stanowisko jest jedno, a chętnych wielu, nie może dziwić fakt, że na górze rozpoczęła się zażarta walka o wpływy i popularność wśród mniej znaczących członków Kolegium Kardynalskiego. Ta walka rozpoczęła się już znacznie wcześniej, jeszcze za czasów Jana Pawła II i ściera się tam kilka frakcji (w tym szeroko już opisywane w książkach, prasie i internecie lobby „homoseksualne”, kryjące nadużycia znaczących duchownych). 

Zdrowy rozsądek podpowiada, że wybór Ratzingera na Papieża był wynikiem trudnego kompromisu i zaledwie odroczył zasadniczy spór o przyszłość Kościoła Katolickiego, jaki wysoko postawieni duchowni toczą między sobą od kilku lat. Najciekawsze jest jednak to, że nie da się tych stronnictw jednoznacznie podzielić: na progrsistów czy konserwatystów. Ponieważ zwolennik surowej dyscypliny, może być jednocześnie propagatorem dialogu ekumenicznego czy międzyreligijnego. Kardynałów różni też pochodzenie i stosunek do otaczającej kultury i owa kultura ma z pewnością wpływ na styl ich działań. Wspólnym pozostanie jednak to, że na bieg spraw w samym Watykanie mają stosunki i układy aktualnie kierujących nim purpuratów. 

Świadom takiej sytuacji był z pewnością Jan Paweł II, który dość zdecydowanie zabrał się za reformowanie Kurii Rzymskiej zaraz na początku pontyfikatu. Można tylko się domyślać, że po tzw. aferze Banku Watykańskiego, nie miał on już wątpliwości co do tego, że lojalność wobec Kościoła i Papieża, w przypadku kardynała, to za mało. Dla niektórych purpuratów istotne są jeszcze inne Koneksje: z politykami innych państw czy mafią. To wtedy do Watykanu trafili ludzie tacy jak Ratzinger, niezwiązani układami i towarzyską lojalnością z włoskimi i hiszpańskiemi środowiskami „okołokościelnymi”.

Styczniowe rewelacje znane szerzej pod nazwą Vati Leaks potwierdzają, że do końca się tego wyleczyć nie dało. Kościół i sam Watykan zbyt mocno zależą od sytuacji zewnętrznej i źródeł finansowania. Nie od dziś wiadomo, ze instytucje kościelne świetnie się nadają do prania brudnych pieniędzy, ponieważ są pod ograniczoną kontrolą fiskalną (lub nie ma jej w ogóle). Z tego można czerpać środki na działalność operacyjną Kościoła. Cóż z tego, że pochodzą z piekła, ale są.  Skala jest trudna do określenie i oszacowania. Widać, że Papież chce to uporządkować, może jednak nie być w stanie.  

 

Multi-media

Dlaczego Kościół przegrał w kwestii nadużyć seksualnych księży. Bo działał za wolno i mało zdecydowanie. Ponadto współczesne media nie sprzyjają tradycyjnemu badaniu spraw. Wyrok musi być natychmiast. Już.  Jeśli się tego nie da zmienić, trzeba sobie z tym radzić i odpowiednio wcześniej reagować poprzez odpowiednie procedury wewnętrzne. Tego zabrakło w tym konkretnym przypadku i tego brakuje, w związku z rewelacjami ostatnich miesięcy. 

Z perspektywy samego Watykany wynikają z nich trzy - raczej smutne - fakty:

  • niewystarczającym okazało się podstawowe założenie systemu bezpieczeństwa Państwa Watykańskiego, opierające się na bezwzględnej lojalności wobec instytucji 
  • Państwo Watykańskie jest nieprzygotowane do zmierzenia się z machiną medialną i nie rozumie do końca zasad działania wolnych mediów, takie bowiem w samej strukturze Watykanu nie istnieją (radio i telewizja watykańska ma charakter propagandowy)
  • ujawnione zostały kulisy sposobu zarządzania już nie tylko samym Watykanem ale całym Kościołem,  co osoby niezorientowane a jednocześnie głęboko wierzące może mocno skonfundować albo nawet przekonać do trwałego lub czasowego rozstania z Kościołem.

 

Co można zrobić?

Wprowadzić pluralizm w miejsce autorytatywnych rządów hierarchów. To dużo zmieni, choć nie od razu. Ciekawym pomysłem byłoby też zwołanie III Soboru Watykańskiego, w którym udział wzięliby już nie tylko wyłącznie biskupi ale i świeccy, na zasadach równości. Oczywiście, pojawiaj się pytanie: a co z sakramentem święceń i pasterskim poleceniem Jezusa? Nikt nie damoga się aby go znieść, a zadanie misyjne dostał Kościół a nie biskup - ten czy inny. Warto o tym pamiętać. Warto też pamiętać, że osoby, które mają poczucie misji od Boga, z trudem dostrzegają "inne punkty widzenia".

Mitrandir
O mnie Mitrandir

Trudno pisać o sobie, szukając sensu, bo wszelkie kwalifikacje ideologiczne czy religijne a także zainteresowania naukowe stają się względne i jakoś "równouprawnione".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości