Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym różni się sensor FGM od CGM-RT i dlaczego ta różnica ma znaczenie dla zdrowia pacjenta.
- Kto w Polsce ma prawo do refundacji sensora z alarmem, a kto dostaje tylko ten bez alarmu.
- Dlaczego zmiana przepisów mogłaby nie kosztować NFZ ani złotówki więcej.
- Co odpowiedziało Ministerstwo Zdrowia na pytania dziennikarzy Salon24, rzecznika praw dziecka i posłanki.
- Co znalazło się w projekcie nowelizacji rozporządzenia, który trafił do konsultacji w czerwcu 2026 roku.
FGM kontra CGM-RT. Różnica, która ratuje życie
Są dwa systemy. Na papierze obydwa monitorują poziom glukozy. W praktyce robią zupełnie co innego.
FGM to sensor naklejony na skórę, który zbiera dane, ale sam z siebie nic nie robi. Żeby odczytać wynik, pacjent musi przyłożyć czytnik lub telefon do ramienia. Jeśli śpi, jeśli jest w pracy, jeśli po prostu zapomniał, nic się nie dzieje. Sensor milczy.
CGM-RT nie milczy. Mierzy poziom glukozy bez przerwy i jeśli cukier spada zbyt szybko albo osiąga niebezpieczny poziom, uruchamia alarm. W środku nocy. W trakcie jazdy samochodem. Zawsze. Dla rodziców dzieci z cukrzycą to często jedyna szansa, żeby obudzić się zanim dziecko straci przytomność. Dla kobiety w ciąży hipoglikemia może skończyć się tragedią dla niej i dla płodu. Dla pacjenta z przewlekłą chorobą nerek, który jest wyjątkowo narażony na nagłe spadki cukru, alarm to nie wygoda, to ochrona zdrowia.
NFZ refunduje obydwa systemy, ale nie dla tych samych pacjentów. CGM-RT dostaje wąska grupa: pacjent z cukrzycą typu 1 lub 3 musi spełnić dwa warunki naraz, intensywną insulinoterapię i orzeczoną nieświadomość hipoglikemii, czyli stan, w którym chory przestaje odczuwać objawy spadku cukru. FGM jest dostępne szerzej: wystarczy próg insulinoterapii, bez dodatkowego warunku. Dostają go pacjenci z cukrzycą typu 2 na intensywnej insulinoterapii i kobiety w ciąży z cukrzycą. Ci drudzy mają więc dostęp wyłącznie do systemu bez alarmu, choćby chcieli inaczej.
Najlepiej widać to na jednym przykładzie. Dorosły po 26. roku życia, z cukrzycą typu 1, na intensywnej insulinoterapii, bez orzeczonej nieświadomości hipoglikemii, kwalifikuje się do refundacji FGM, ale nie CGM-RT. Dostanie prostszy sensor bez alarmu, a nie ten, który mógłby go obudzić w nocy.
Tu jest też odwrócona logika w przepisach. Alarm w CGM-RT ma chronić pacjenta przed utratą czucia hipoglikemii, a rozporządzenie wymaga, żeby pacjent najpierw tę zdolność utracił. Nowocześniejsza technologia ma trudniejszy próg wejścia niż prostsza.
Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oceniła, że rozszerzenie dostępu do CGM-RT jest zasadne przy akceptowalnym wzroście wydatków. Środowisko lekarskie i organizacje pacjentów twierdzą, że zmiana mogłaby być neutralna kosztowo, bo pacjent dostaje albo FGM, albo CGM-RT, nie oba jednocześnie.
Ruch w interesie
W ostatnich miesiącach do ministerstwa poszły pytania z kilku stron naraz.
Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak napisała do resortu w sprawie dzieci z cukrzycą typu 1. Ministerstwo odpowiedziało 14 maja 2026 roku.
"Systematyczne zwiększanie dostępu do nowoczesnych i bezpiecznych technologii nielekowych jest priorytetem resortu. Jednak środki finansowe przeznaczone na refundację są ograniczone." resort zdrowia w odpowiedzi dla RPD.
Resort powołał się na deficyt NFZ i wzrost kosztów refundacji sensorów o 125 milionów złotych rok do roku. Uznał, że sytuacja jest zbyt nieprzewidywalna, żeby wprowadzać kolejne zmiany.
10 czerwca 2026 roku posłanka Jolanta Zięba-Gzik złożyła interpelację numer 17680 w sprawie równego dostępu do sensorów CGM-RT. Poszła do niej z interwencją po tym, jak Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki wskazało na szczególną sytuację pacjentów z cukrzycą i przewlekłą chorobą nerek. Interpelacja czeka na odpowiedź.
Redakcja Salon24 wysłała do ministerstwa własne pytania. Zapytaliśmy m.in. co blokuje rozszerzenie refundacji, kiedy nowelizacja rozporządzenia trafi do konsultacji i czy ministerstwo uważa, że zmiana byłaby kosztowna, skoro pacjent dostaje jeden system, nie dwa.
Ministerstwo odpowiedziało.
Co powiedział resort zdrowia
W piśmie do Salon24 ministerstwo przyznało, że prace nad nowelizacją trwają. Nie podało żadnej daty. Żadnego terminu. Żadnego zobowiązania.
"Obecnie trwają prace wewnętrzne nad nowelizacją rozporządzenia. Projekt nowelizacji w najbliższym czasie zostanie udostępniony w ramach konsultacji publicznych w serwisie Rządowego Centrum Legislacji." resort zdrowia w odpowiedzi dla Salon24.
Resort podał za to liczby. Wydatki na refundację wyrobów diabetologicznych wzrosły z 46 milionów złotych w 2016 roku do ponad 637 milionów złotych w 2025 roku. Same systemy monitorowania glikemii pochłonęły w ubiegłym roku 542 miliony złotych, prawie dziesięć razy więcej niż pięć lat wcześniej. Ministerstwo traktuje te liczby jako argument za ostrożnością. Pacjenci i lekarze czytają je odwrotnie: skoro wydajemy już ponad pół miliarda rocznie na sensory, to pacjent powinien móc wybrać ten, który obudzi go w nocy zanim cukier spadnie za nisko.
Projekt nowelizacji rozporządzenia pojawił się w Rządowym Centrum Legislacji 15 czerwca. Zapowiadany od miesięcy dokument nie zmienia jednak żadnego kryterium refundacyjnego dla systemów monitorowania glikemii. Jedyna zmiana w tym obszarze dotyczy osprzętu do pomp insulinowych, do których dopisano geriatrów jako uprawnionych do wystawiania zleceń. Sensorów, CGM-RT i FGM, projekt nie rusza w ogóle.
Na posiedzeniu sejmowych zespołów parlamentarnych zajmujących się zdrowiem prof. Leszek Czupryniak z Kliniki Diabetologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego porównał tempo prac legislacyjnych z tempem rozwoju samej diabetologii.
"Diabetologia pędzi do przodu, a nasze rozporządzenia nadal opisują świat, którego już nie ma" powiedział profesor.
Wskazał konkretny przykład: przepisy wciąż wymagają od pacjenta ośmiu skanów dziennie, choć nowoczesne sensory pracują w trybie ciągłym i skanowanie nie jest potrzebne. W przypadku CGM-RT i FGM to nie metafora.
PP
Fot: Kiedy NFZ będzie refundował lepsze sensory dla cukrzyków?/East News





Komentarze
Pokaż komentarze (1)