To miał być finał. Pojedynek gigantów transmitowany w trzech wielkich stacjach telewizyjnych, oglądany przez 10 mln Polaków, budzące emocje i prowokujący zacięte dyskusje koniec końców po którym wszystko stanie się jasne... Srata tata, pierdu pierdu, a świstak ciągle siedzi i zawija jednak je w te sreberka...
A PO CO KULTURA?
Dyskusja Jarka Kaczyńskiego z Donkiem Tuskiem była ciekawa, ostra, pieprzna, wyrazista i nawet bardzo humorystyczna, ale nawet najmocniejsze spory nie są w stanie przekonać niezdecydowanych, o których przecież toczy się ciężka batalia dwóch największych obozów politycznych w kraju. Polaków nie przekonasz konkretem, ażeby być skutecznym nawet poczucie humoru zaprezentowane przez Tuska nie wystarczy. Trzeba mówić ostro, mieszać z błotem wszystko, o czym mówi największy przeciwnik polityczny oraz być wyrazistym chamem. Pewnie, każdy powie iż grozi to utratą głosów "kultury", jednak takie ryzyko podejmować warto. To mit, że na zachodzie kampanie są "merytoryczne i konkretne". Wszędzie, ażeby wygrać wybory, potrzeba mocnych słów, wpajania ogromnego zagrożenia wynikającego z potencjalnych rządów drugiej partii oraz wyrazistego lidera. Tusk to wiedział. I wczoraj wieczorem takim liderem rzeczywiście był. Tyle tylko, że PiSowscy "propagandyści" oraz wielu zwyłych obywateli przerobi klęskę w Victorię. Zawsze tak jest. Panie Bielan, do dzieła!
MITY
Ludzie, którzy mówią o tym że w polskiej polityce nic ich już chyba nie zaskoczy mają prawo czuć się... zaskoczeni. Wczoraj stało się coś ważnego. O ile wątpię w to, że po debacie poparcie dla PO mocno wzrośnie chociaż, nieukrywajmy, to Tusk okazał się niekwestionowanym zwycięzcą; o tyle w piątkowy wieczór miliony Polaków ujrzały prawdziwe twarze obydwu liderów, propagandowe mity zostały chociaż w jakiejś tam części obalone. Premier Kaczyński - lider, król i władca tak sprawnie dyrygujący swoim królestwem okazał się zmęczonym starcem w okularach, mówiący trudnym do zrozumienia językiem, co też przecież zaskakuje, PiS słynie bowiem ze świetnego korzystania z "języka dla mas". Prezes Tusk - w moim, oraz w wielu innych głowach kreowany na mało wyrazistego lidera wielkiej partii, miałki, zbyt miękki w słowach gdańszczacin okazał się młodym, pełnym werwy i zdecydowania, świetnie przygotowanym do owej potyczki przywódcą jednej z najsilniejszych grup politycznych w kraju.
NOWY TUSK
Donald przestał pieprzyć. Nowy Tusk to człowiek sprawnie operujący językiem przyswajalnym dla wiekszości Polaków, z łatwością poruszający się w meandrach pisolityki, operującym zapadającymi w pamięć dżołkami antykaczymi ("miały być 3 miliony mieszkań, a są mieszkania po 3 miliony" czy opowieść o strażaku). Brak próby dotarcia do innych poza "inteligentami" oraz "nowocześniakami" grup społecznych był częstym zarzutem dziennikarzy w stronę PO. Teraz to się zmienia. Ale czy aby nie za późno? Platforma do końca będzie walczyć o każdy głos w wyborach, jednak PiS ciągle ma tą, jakże ważną, psychologiczną przewagę w umysłach milionów obywateli.
GWIAZDY TAŃCZĄ O URNY
Narazie cieszę się jednak z tego że moja rodzina, oczekując na program "Gwiazdy Tańczą Na Lodzie" przełożony na godzinę 21, zasiadła przed wspólnym telewizorem, a debata nikogo z nas nie zanudziła na śmierć. Nawet moja 11-letnia siostra z uwagą śledziła program, bo śmiechu było co niemiara. Przydałoby się więcej takich uśmiechów na twarzach, i Polaków, i polityków, w tej smutnej rzeczywistości wyborczej.


Komentarze
Pokaż komentarze