Byłam z lekka zaskoczona, kiedy do Parlamentu Europejskiego wystartowała z listy PO Pani Danuta Hübner, córka i wnuczka Józefa i Ryszarda Młynarskich, w latach czterdziestych ubiegłego wieku wysokich funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego na Podkarpaciu (Nisko). Wszak nie gdzie indziej, jak na tym Salonie właśnie, z klawiatury działaczki Platformy Obywatelskiej gromiono „czerwone książątko” Zbigniewa Ziobrę za przynależność jego ojca do PZPR (tym razem, wyjątkowo, nie chodzi mi o Polską Zjednoczoną Partię Rządzącą, lecz o tę Robotniczą).
Dziś Włodzimierz Cimoszewicz (TW Carex) raczył się spotkać z Bronisławem Komorowskim i obiecał mu, że gdyby powstało zagrożenie wygranej Kaczyńskiego, poprze kandydaturę Pana p.o. z PO. Kim był i jest Włodzimierz Cimoszewicz, i kim był jego ojciec, wyjaśniać nie trzeba. Każdy, komu się taka wiedza zamarzy, może sobie poczytać w Wikipedii o przeszłości i korzeniach nowego kumpla Drogiego Bronka.
Puścił Cimoszewicz w niepamięć działania Miodowicza, Brochwicza i Jaruckiej? Pamięć ma krótką, czy też zwyczajnie boi się Jarosława Kaczyńskiego?
Cóż można powiedzieć, chyba tylko: ciągnie swój do swego.
W tej całej historii osobliwe jest tylko to, że wprawdzie Cimoszewicz do żadnej partii nie należy, zapewne wciąż mu się śni po nocach ta jego macierzysta, to jednak kojarzony jest z lewicą. Lewica ma swojego kandydata pod żyrandol, któremu – zważywszy na jego wiek – całkiem dobrze idzie i chyba TW Carex nie powinien mu bruździć.
Ciekawe, co nowemu kumplowi obiecał Komorowski. Śmiesznie byłoby, gdyby parę miesięcy po wygranych przez kandydata PO wyborach (tfu! a kysz!) Cimoszewicz objął stanowisko premiera. A to wcale nie jest takie nieprawdopodobne. Sądzę, że bardzo szybko Komorowski pospołu z Palikotem całkowicie zmarginalizowaliby nasze Słońce Peru i co by nam zostało? Wciąż nader groźne niedobitki WSI (tu odsyłam do tekstów niezrównanego i niezmordowanego Aleksandra Ściosa), hrabia ERROR-Komorowski herbu wtopa, podbiłgorajski błazen z plastykowym penisem i... różni Cimoszewicze.
I chyba sporo taczek trzeba byłoby szykować.
I coś jeszcze:
Komentatorzy ostrzegali, że po zapowiedzi wyprowadzenia Polski z NATO (wiem, wiem, to było przejęzyczenie, ale dużo tych przejęzyczeń, za dużo) polski kontyngent w Afganistanie nie może się czuć bezpieczny. Na wojnie nikt nie może się czuć bezpieczny ale faktem jest, że dziś jeden z naszych żołnierzy zginął, dwóch zostało rannych.
Z czego wniosek, że nie należy bezmyślnie chlapać ozorem


Komentarze
Pokaż komentarze (6)