Obejrzałam sobie w piątek obie konwencje, kończące kampanię wyborczą dwóch przodujących w słupkach kandydatów.
Jarosław Kaczyński bez sensacji, spokojny, zrównoważony, bez fauli.
U Bronisława Komorowskiego jakby inaczej. Jako pierwszy wyjął z klapy i wetknął szpilę, gdzie trzeba, Donald Tusk, ale to była bylejaka szpileczka, nie wiem nawet, o co Panu Premierowi chodziło. Ja już tak mam, że na ogół nie do końca wiem, o co chodzi Panu Premierowi, bo gada i gada, a potem nic z tego nie wynika. On też tak ma. Ale wszystko byłoby w miarę dobrze, gdyby nie Pan marszałek Senatu, niejaki Borusewicz Bogdan.
Pan ten mianowicie, kiedy już nachwalił się, ile wlezie, kandydata Platformy, zaserwował zebranym na konwencji oraz telewidzom i radiosłuchaczom taką oto myśl złotą, że Drogi Bronek nie będzie Prezydentem nadętym i obrażonym. Zmroziło mnie. Lecha Kaczyńskiego już od ponad dwóch miesięcy nie ma, a wciąż budzi taki lęk w Platformie? Musiał Bogdan Borusewicz obrażać Jego pamięć? Czy też to tylko sztuka dla sztuki, l’art pour l’art?
I zaraz przypomniałam sobie następujący obrazek: posiedzenie Parlamentu Europejskiego, poświęcone ofiarom smoleńskiej tragedii. Jerzy Buzek przyjmuje kondolencje. I nagle przebitka na dwóch polskich parlamentarzystów reprezentujących Polskę. Stefan Niesiołowski i Bogdan Borusewicz stoją, jak się należy, i zapewne opowiadają sobie jakieś dowcipy, bo obaj roześmiani. W świat poszedł przekaz: chyba nie taka znów ważna dla Polaków ta cała katastrofa, bo przecież wicemarszałek polskiego sejmu i marszałek polskiego senatu wyraźnie uradowani, jakby im kto w kieszeń... napluł, napluł, proszę nie oczekiwać jakiegoś wulgaryzmu.
Wstyd, Panie Marszałku Borusewicz! WSTYD!
Pierwszą odsłonę wyborów mamy z głowy. Kandydat PO, który jeszcze na owej piątkowej konwencji zapowiadał zwycięstwo w I turze, dostał po nosie. Niespełna 4,5% przewagi to znów nie taka masakra, jak nam tu obiecywano. A miał Komorowski rywala znokautować, zmiażdżyć, odesłać na śmietnik historii (gdzie jego miejsce), PiS miało się rozpaść, powędrować na ów śmietnik wraz ze swoim prezesem. Jeśli PO dobrze zapłaci, może i ich kandydat wygra w II turze. Ale dla mnie rekompensatą za wszystko była twarz Tuska po ogłoszeniu wyników. No i tekst z Krakowa (na ten temat osobna notka). Bezcenne!
PS. Aha! Zapomniałabym! Orzeł z Platformy zaliczył na piątkowej konwencji nową wtopę. Powiedział on mianowicie, że ostatnio wiele osób stara się o polskie obywatelstwo, gdyż u siebie są oni ZAGROŻENI ŻYCIEM. Urocze, nieprawdaż? I coś takiego chce być prezydentem! Wprost nie mogę się doczekać debaty. Rozrywkowo będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)