Znana krakowska blogerka czuje chyba po śmierci Lecha Kaczyńskiego lekki niedosyt. Miała dwóch na tapecie, teraz na ś.p. Prezydencie nie bardzo uchodzi wieszać psy (wiesza, wiesza, ale za często nawet jej nie wypada).
Na szczęście została Jego córka.
„Ta córeczka z mężusiem ZA DARMO mieszka w pałacu prezydenckim i nie chce się PINDA wyprowadzić." – wrzeszczy blogerka. Rzecz jasna mieszka za darmo, na koszt podatnika, pod pretekstem likwidowania mieszkania rodziców, a to jest „głęboko niemoralne”.
Przyszło mi na myśl, że po prawie pięciu latach Para Prezydencka zgromadziła zapewne moc różnych dokumentów, prywatnych listów i że gdybym ja była na miejscu Marty Kaczyńskiej, też bym nie chciała, żeby dostał je do ręki były hrabia Nielot-Komorowski herbu Wtopa (to już jedyny herb jaki mu pozostał).
No więc ta Marta Dubieniecka mieszka sobie w Pałacu Namiestnikowskim od trzech niemal miesięcy, „wykorzystując żałobę do czerpania z niej nienależnych korzyści. "
Na domiar złego mieszka z mężem, którego prawa do przebywania w budynku instytucji państwowej są żadne.
Tu rodzi się pytanie: czy wolno nam wchodzić do Ministerstw?
„...gdybym dostała 3 miliony odszkodowania za śmierć rodziców -– nie posunęłabym się do tego, że w tak bezczelny sposób naciągać Polaków na płacenie za moje luksusy, jak Marta Dubieniecka”.
A więc tu pies pogrzebany! Bolą te trzy miliony odszkodowania z polisy wykupionej ponoć za pieniądze podatników. Ciekawe skąd krakowska blogerka wie, czyimi pieniędzmi zapłacono za tę polisę? Ubezpieczyciel nie ma prawa puścić pary z buzi, czyli, że ktoś miał dokument w ręku i był na tyle nieostrożny, że co przeczytał, wypaplał byle komu. Powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności, ale tym niech się już zajmą młodzi, wszak oboje są prawnikami. Wychodzi na moje: Marta Kaczyńska powinna bardzo uważnie przeglądać papiery po Rodzicach.
Niech się tymi mlodymi zajmie skarbówka, bo„czerpanie nieuprawnionych korzyści – to właśnie domena Urzędu Skarbowego!” - doradza znana blogerka.
Pisze: „W komentarzu, w którym opisałam mój niesmak z powodu tak jawnego szwindlu, tak bezprzykładnego wykorzystywania sytuacji – użyłam starego, lwowskiego określenia, które najczęściej występuje z przymiotnikiem głupia, albo cwana.
W żadnym przypadku o głupocie mowy nie ma. Marta Kaczyńska – to cwana......!”
„Pinda”, proszę Kolegów, „pinda”!
„Były mąż chciał się widywać ze swoim dzieckiem. Marta K. odmówiła. Jako powód odmowy podała, że to nie jest dziecko jej byłego męża. Czyli po rozwodzie zaprzeczyła dotychczas uznawanemu ojcostwu. Czyli w trakcie pierwszego małżeństwa miała kochanka ? Z drugim mężem żyje bez ślubu kościelnego? Jak nazwać takie postępowanie? Ciekawa panuje moralność w rodzinie Kaczyńskich ." A „wystąpienie Marty o zaprzeczenie ojcostwa swojej pierwszej córki – wskazuje na to, że w czasie małżeństwa miewała stosunki seksualne z kimś innym – nie z mężem”.
Chciałabym, najdelikatniej jak potrafię, zapytać: Kto dał prawo krakowskiej blogerce do zaglądania pod kołdrę Marcie Kaczyńskiej? Co ją obchodzi z kim ona sypia i kim są ojcowie jej córeczek? W maglu się o tym gada? W maglu może i tak, ale żeby na salonach?
No, ale że każdy kij ma dwa końce zaraz po tej „pindzie”, pojawił się na blogu owej Pani nieznany komentator, czy też tabun komentatorów, którzy z nieoznakowanego serwera poczęli wklejać u niej – i nie tylko – kilometry ohydnych karykatur, „wykonanych na zlecenie PiS”. Rzecz jasna Administracja nie interweniowała –„z tej prostej przyczyny, że zapewne admin, który zamieszcza na samym szczycie strony głównej Salonu 24 tekst p.t „Podłe oblicze Tuska” – nie jest zainteresowany realizowaniem restrykcji regulaminowych wobec kogoś, kto reprezentuje podobny stosunek do polskiej rzeczywistości, co on”.
Pani blogerka sama więc sobie sprawdziła, co kryje się za tą zmasowaną akcją i odkryła, że serwer najprawdopodobniej należy do instytucji rządowej.
„...metody walki politycznej z przeciwnikiem, prowadzone na rzecz Kaczyńskich i być może w ich imieniu – są tak samo brutalne, nieuczciwe jak w PRL. I być może prowadzone są pod nadzorem tych samych ludzi PRL”
„środowisko PiS, PRZYŁAPANE na SBckich działaniach – broni się przed skutkami, jakie to może przynieść, jeśli ludziom otworzą się oczy, że monitoring Internetu, śledzenie przeciwników politycznych w sieci – jest także jednym z elementów walki politycznej, jaką Kaczyński wytoczył swoim przeciwnikom”.
„Charakterystyczne, że ta akcja przeciwko mnie nasiliła się akurat wczoraj, po publikacji mojego tekstu o rosyjskim pochodzeniu braci Kaczyńskich”.
Pamiętacie Państwo, jakie tu były szopki, kiedy zaintrygowany jakimś tekstem owej osoby Pawel Szrot (z Kancelarii Prezydenta?) wszedł na „Naszą Klasę”, żeby się czegoś dowiedzieć o autorce? Za każdym węglem czekał na krakowską blogerkę psychopatyczny morderca z łomem w garści, albo nożem w rękawie. Bała się wychodzić z domu. Teraz znów się boi, opuszczona przez wszystkich, nawet przez Adminów. Też bym się bała, komentarze – z nielicznymi wyjątkami – aż ociekają szyderstwem. A szyderstwo to najgroźniejsza broń.
Nie, proszę Kolegów. Ja tego nie uskładałam z kilku postów. To wszystko z jednego (z wyjątkiem komentarza o „pindzie”, ten bowiem odkryłam na blogu obserwatora z daleka)!
Chyba dość! Chyba mam mdłości! Chyba ktoś powinien ucywilizować krakowską blogerkę. Tylko kto się tego podejmie?
PS. Czy Państwo wiedzą, co się tu szykuje, jeśli to Komorowski zostanie prezydentem, a Palikot jego kapciowym (choć być może panowie zamienią się rolami)?
Otóż lekarka ZOZu, która, sama chora, odmówiła wizyty u Wajdy, przestanie być lekarką ZOZ-u (RR-K), a potem „trzeba się będzie zająć profesurą Staniszkis” (to z Palikota, który ostatnio zdrowo od Pani Profesor oberwał). Że ma tzw. „polskiego nobla”? To niech się cieszy, co ma piernik do wiatraka?!
Pozdrawiam sfrustrowana i zniesmaczona. W zamierzchłej przeszlości otworzyłam konto w salonie, a tu nagle znalazłam sie w maglu.
Krystyna Pisarska



Komentarze
Pokaż komentarze (25)