Dlaczego dzwon świątynny tak bije,
tak nieszczęśnie?
Dlaczego światła miasta tak z nagła gasną
ustępując cmentarnym zniczom?
O smoleńska ziemio – krwi pożądająca
i wciąż nienasycona – usłysz mnie!
O świecie – jakże okrutny
do ciebie szepczę, mówię, krzyczę – Słyszysz?
Ja wiem, że w cieniu lasku katyńskiego lepiej milczeć
jak przy oświęcimskim pyle
To tylko moment ognia i bólu
Dla oniemiałych tak niespodzianie
a ostatecznie
nieodwracalnie
Czemu więc płaczę?
Przecież otarłem się o wieczność
a jednak żyję
nie tak jak oni
Ludzie z innej ulicy nazywają to szczęściem
10 - 11 IV 2010


Komentarze
Pokaż komentarze