0 obserwujących
118 notek
42k odsłony
  352   0

debata publiczna i ekonomia społeczna

To, że poziom debaty publicznej jest nie na najwyższym poziomie w Polsce wiedzą wszyscy. Wszyscy też wiedzą, że jedna z przyczyn jest to, że nie umiemy dyskutować. Czytając publicystów róznej maści mam wrażenie, ze są zdolnymi samoukami, lub czytali erystykę Shopenhauera nie jako przestrogę, ale podręcznik. A mimo to wiadomo, że do debaty trzeba dwojga. I wydawało mi się, że taką debatę udało się poprowadzić... 

Na portalu ekopnomiaspołeczna.pl ukazał się tekst Cezarego Mizejewskiego Więcej niż przedsiębiorstwo. Ponieważ się z nim nie zgadzałem napisałem polemikę Czy większe pieniądze zbudują kapitał społeczny w spółdzielniach? >Oczywiscie polemika - jak w każdej sensownej debacie - zaowocowała kolejnym tekstem Cezarego Historia magistra vitae - jak budować sprawny ruch spółdzielczy? >, na co z oczywistych powodów, co to by była za dyskusja, gdybyśmy się we wszystki zgadzali odpowiedziałem tekstem  Dolejmy oliwy do ognia... >

Dyskusja wzbudziła też troche ruchu w komentarzach Gorąca dyskusja o spółdzielniach socjalnych, więc właściwie byłem zadowolony (tym bardziej, że jak mi się zdawało argumentacja zaczęła się przechylać na moją stronę. I to chyba okazało się nieszczęściem. Bo debata debatą, ale prawda musi być po "naszej" stronie. Pojawił się więc tekst  Cezarego, który nie odnosi się już bezpośrednio do poprzedniej dyskusji, ale jest "nowym otwarciem" Za, a nawet przeciw, ekonomii społecznej .

Przepraszam za ten przydługi wstęp, wiem że akurat poza Czarkiem i mną większość osób ma w dupie ekonomię społeczną i cos takiego jak społeczna własność, demokracja ekonomiczna uważa albo za pozostałość komunizmu, albo mrzonki "społeczników-wariatów".  Dla mnie jest to jednak ważne więc piszę...

A jest to kwestia osobista, choć nie personalna. Czarek juz kilkakrotnie publicznie określał mnie "oligarchą sektora" co moim skromnym zdaniem jest akurat zupełnym brakiem rozeznania jak ten sektor działa. Ale osobiste wycieczki znoszę, co co mam robić. Jednak w sytuacji, gdy Cezary próbuje zdyskredytować instytucję, którą reprezentuję czyli Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarzadowych milczeć nie mogę. Czarek mnie pewnie zrozumie. Sam przecież tak silnie utożsamia się z działaniami rzadu.  W wywiadzie dla Obywatela Na prospołecznym froncie wyrażnie pisze o tym jaka była jego rola w przygotowaniu konkretnych ustaw, używa charakterystycznych sformułowań - my: "zaczeliśmy to robić, rzucając ośrodki pomocy społecznej na głęboką wodę", "do ustawy o spółdzielniach socjalnych mieliśmy kilka podejść". Nawet teraz, kiedy o ile wiem Cezary nie pełni żadnych funkcji rzadowych na posiedzeniach komisji sejmowych ponoć referuje stanowisko strony rzadowej.  Więc porozmawiajmy nie jak Piotr z Czarkiem, ale jako reprezentant strony pozarządowej ze zwolennikiem odgórnego sterowania ręcznego.

Więc przedstawiciel podejścia rzadowego dziwi się stanowisku strony pozarzadowej do Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego w obszarze ekonomii społecznej. Dlaczego? Bo strona społeczna poddaje w wątpliwość zapisy, w których strona rzadowa bedzie planować długofalową politykę w kwestii ES i odgórny system wsparcia. Wyjaśniam więc. Nie wiem jak strona rzadowa, ale myśmy pracowali warsztatowo w gronie w sumie kilkudziesięciu osób zainteresowanych tematem i takie wnioski zostały wypracowane. To nie jest krytyka, ale próba poprawienia tego co rząd przygotował. Przygotował bo MUSIAŁ. Powiedzmy sobie szczerze, te zapisy są w dokumentach projektów systemowych (w których przygotowaniu i realizacji Czarek w jakimś stopniu uczestniczy), a więc administracja musi je zrealizować. A są to - to moje osobiste zdanie (OFOP w tej kwestii był znacznie delikatniejszy) - beznadzieją ustawę, której się wszyscy boją i system certyfikacji, którego niewielu oprotestuje bojąc się, że ponieważ musi powstać to krytykanci mogą się nie załapać. Tu nawet to, że podjąłem dyskusje nad pouczajacymi doświadczeniami Wolskiego, kóre z taka sfadą przedstawiuał Cezary okazłao się błędem bo w efekcie "OFOP nie widzi i znowu usiłuje nas cofnąć do epoki XIX wieku" - a ja gwarantuje, że OFOP nic o XIX wieku nawet nie wspomniał, to tylko ja udowadniałem, że argumenty historyczne Czarka pokazują, że nie ma racji.

Co, więc te straszne organizacje PRACUJĄCE NAD RZĄDOWYM DOKUMENTEM powiedziały. Tylko tyle, że należy zastanowić się czy ta ustawa jest potrzebna, że certyfikacje trzeba rozważyć, że w kontekscie nowych strategii rządowych długofalowa polityka budzi wątpliwości. Zresztą w tej ostateniek kwestii Cezary powinien mieć doświadczenie (negatywne) i dobrze ważyć słowa. W końcu to on na SKESie deklarował, że Pakt dla ekonomii społecznej będzie podpisany - zablokował w ten sposób ostrą reakcję środowiska na bezczynność rzadu. To on odpowiadał za tworzenie społecznej wersji długofalowej polityki, co zakończyło się rozwiązaniem zespołu pod przewodnictwem Jezrego Hausnera i teraz tworzona jest ona w zaciszu gabinetów. Niech więc się nie dziwi, że organizacje są nieufne jeśli chodzi o deklaracje rządu. Wiecej konkretów i trochę samokrytyki.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale