Szwedzki szef MSZ Carl Bildt zrezygnował z planowanej na przyszły tydzień wizyty w Izraelu - w związku z aferą wokół brukowca Aftonbladet. Zawiadomił o tym przed wczorajszym spotkaniem szefów dyplomacji UE w Sztokholmie. Podobno Netaniahu zawiadomił, że Bildta nie przyjmie, a ten wolał raczej uniknąć kolizji z Liebermanem, który akurat wróci z Afryki.
Bildt miał przyjechać do Jerozolimy w momencie, gdy przebywać tam będzie wysłannik USA George Mitchell - negocjujący odmrożenie procesu pokojowego. Wg Sztokholmu - Bildt odwołał wizytę, żeby nie przeszkadzać Amerykanom. W gruncie rzeczy UE (także pod obecnym szwedzkim przewodnictwem) chce i to bardzo uczestniczyć w bliskowschodnim szuku.
Wychodzi na to, że z winy Sverige - która nie chce zdystansować się od absurdów lewackiego szmatlawca - Europa została odstawiona od wysików negocjacyjnych i to w dosyć newralgicznym momencie. Niewykluczone, że propalestyńscy Szwedzi dali się wymanewrować Izraelczykom, którzy wykorzystali pretekst, żeby pozbyć się uciążliwego partnera.
Po Szwecji przewodnictwo Unii przejmie 1 stycznia Hiszpania, której szef MSZ Miguel Moratinos - dał się dawniej poznać, jako niestrudzony - i tyleż nieskuteczny - wysłannik UE na Bliski Wschód. Moratinos nauczył się jednak czegoś - wczoraj w Sztokholmie elegancko wywinął się z afery z debilnym wywiadem, którego David Irving udzielił "liberalnemu" El-Mundo.
Arabeskowa formuła Moratinosa jest godna polecenia: W Españii mamy wprawdzie wolność słowa, ale z ubolewaniem należy przyjąć fakt, iż znalazla się platforma medialna, która oddała głos negacjoniście Holokaustu, godząc tym samym w uczucia narodu żydowskiego. W takim tempie należy oczekiwać niezadługo przeprosin za Torquemadę.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)