Amerykański szmatławiec The National Enquirer poinformował, że Barack Obama spędził upojną noc z panią Verą Baker sześć lat temu w hotelu George w Waszyngtonie DC. 35-letnia obecnie Baker odpowiedzialna była za zbiórkę dolców na kampanię wyborczą Obamy, gdy startował do Senatu.
Pani Baker twierdzi, że nic między nimi nie było, ale sprawa wymaga gruntownych wyjaśnień. W purytańskiej Ameryce seksafery u szczytów władzy (Clinton + Moniczka = plama) traktowane są z otchłanną powagą. Zupełnie inaczej niż w swingującej Europie, gdzie oczęta wbite są teraz głównie w Akropol.
Info, że Obama też mógł dać plamę - dużo bardziej rozgrzewa Amerykanów niż rosnąca plama ropy w Zatoce Meksykańskiej (z którą dzielnie walczy Obama), a nawet samochód-pułapka Talibów na zatłoczonym Times Square. Republikanie ostrzą sobie kły; zanosi się na powtórkę z Clintona.
Wszystko to może oderwać Baracka Obamę od dramatycznych, skutecznych i nowatorskich działań na arenie międzynarodowej. Enquirer ma ponoć nagrania wideo i zeznania szofera, który odwiózł Baker do hotelu George. Ze ścian każdego pokoju spogląda tam surowo na gości portret prezydenta Washingtona.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)