Lada dzień ruszy z wizgiem sezon żeglugowy, w ramach którego etosowi lewacy z paru krajów UE, własnymi ciałami, przełamywać będą izraelską blokadę morską Strefy Gazy. Skandalicznej samowoli Izraela należy położyć kres, gdyż rządzący Strefą Hamas nie może przemycać broni i innych podstawowych artykułów prod. irańskiej przez Morze Śródziemne.
Podobnie jak w ub. roku, także i tym razem większość rejsów startować będzie z pobliskiego Cypru, dokąd z pełnymi honorami zawracane będą przez izraelskie kutry patrolowe. Pełni poświęcenia aktywiści pokojowi nie będą mogli przekazać Hamasowi pampersów i innej pomocy humanitarnej, co zdopinguje ich do nasilenia jazgotu antyizraelskiego drogą satelitarną.
Strona izraelska ostrzegła z góry, że wody przybrzeżne Strefy Gazy będą w tegorocznym sezonie... całkowicie zamknięte dla „pacyfistycznych rejsów”. Zdesperowani aktywiści grożą, że w takiej sytuacji będą zmuszeni do przekazywania Hamasowi pampersów etc. specjalnie wyczarterowanymi helikopterami, co oczywiście uatrakcyjnić może nieco przebieg wydarzeń.
Do „oblężonej Gazy” wybierają się w br. głównie (choć nie można wykluczyć niespodzianek) - lewicowi parlamentarzyści i działacze praw człowieka z Anglii, Irlandii i słonecznej Grecji. Zapewne pojawi się znów na tych wodach Lauren Booth, siostra żony Tony’ego Blaira. Co do Greków - mam dla nich wiele sympatii za to, co robią w przestrzeni międzynarodowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)