Na BW wciska się Turcja, a ostatnio też Rosja. Ankara rozmieściła przeciwlotnicze rakiety Hawk w Iskendrun (Alexandretta) na pograniczu z Syrią. Świeży ten fakt (nadal niesprawdzony) wkurzył już mocno Izraelczyków. Właśnie tamtędy izraelskie myśliwce przeleciały w 2007 r. w drodze do sympatycznego z wyglądu syryjskiego reaktora Dir-A-Zur.
Ankara patronować też będzie zapowiedzianym na koniec maja „rejsom humanitarnym” (patrz: poprzedni wpis) - mającym na celu przełamanie izraelskiej blokady morskiej Strefy Gazy. W celu udzielenia pomocy Hamasowi 10 „statków spacerowych” z pacyfistami z Europy wyruszy na pełne zdradzieckich wirów, wzburzone wody Morza Śródziemnego.
Spacerowe rejsy przygotowywane są pod szyldem tureckiej, islamskiej (...), zasłużonej organizacji praw człowieka IHH, która nie ma jakichkolwiek zadań humanitarnych np. w odległym Kurdystanie. Bez żadnego związku z tą sprawą aresztowany został ostatnio w Izraelu aktywista IHH, Izzet Sahin, któremu zarzucana jest jakaś dorywcza działalność szpiegowska.
Dyplomatyczna ofensywa... Ankary denerwuje nie tylko Izraelczyków, lecz także Rosjan, chcących odciążyć Obamę od obowiązków w tym pustynnym rejonie świata. Medwiediew odwiedził wczoraj syryjską stolicę Damaszek, gdzie spotkał się z liderem Hamasu - Haledem Maszalam. Bliskie spotkania trzeciego stopnia z terrorystami to żadna zakazana przyjemność.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)