Zanosi się na grubszą aferę z brawurowym wysłannikiem gazetki „GW” Zawadzkim, który najprawdopodobniej wtrącony został brutalnie do syjonistycznych kazamatów. Może zresztą nie został zapuszkowany, lecz jedynie zostanie ekspulsowany do pieleszy domowych w ciągu 48 godzin.
Jak znam życie, wszystko wyjaśni się w najbliższych godzinach, bo red. Zawadzki nie omieszka podzielić się swymi przeżyciami z izraelskiego domu niewoli (mamra?). Zanim co, przekazuję Wam jednak mrożącą krew w żyłach relację na gorąco, boć zawsze fajnie być pierwszym.
Aktualny spec GW od Bliskiego Wschodu zdesantował w Izraelu głównie po to, żeby udać się do Egiptu, a stamtąd z powrotem na północ do rządzonej przez Hamas Strefy Gazy. Jak wiadomo, Gaza odcięta jest od świata przez żądnych krwi palestyńskich niewiniątek siepaczy Syjonu.
Ambitny plan polegał na tym, żeby z Egiptu do Gazy wrócić jednym z kilkuset podziemnych tuneli - którymi bańdziory Hamasu przemycają do Gazy rakiety Grad, materiały wybuchowe i pumpersy. Za przeczołganie się podkopem trzeba jednak zdrowo beknąć (z 2000$), czego Z. mógł nie wiedzieć.
Z wrodzonej dobroci serca nie powiem, od kogo chciał pożyczyć kasę na nielegalne sforsowanie granicy i kogo wciągnąłby w ten sposób w tę idiotyczną aferę. Ponieważ jednak bańdziory kart kredytowych nie respektują, zawiedziony Z. udał się z powrotem do wrażego Syjonu.
Na egipsko-izraelskim przejściu granicznym w Tabie (Ejlat) – przytomnie opowiedział siepaczom syjonistycznym o nieudanej akcji, a ci niewiele myśląc dali mu 48 godzin na opuszczenie Ziemi Obiecanej/Świętej. Podobno Z. wpadł w szał i podarł zwitek banknotów izraelskich (z wizerunkami ojców założycieli)... Reszty dowiemy się niebawem.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)