W Nowej Hucie odbywały się największe demonstracje związane z Solidarnością lat 80. Przeniesiono je tam z Krakowa po tym, jak ZOMO - po mszy w kościele Mariackim - zablokowało ulice wychodzące z Rynku, tłumiąc protesty przeciw wprowadzeniu stanu wojennego. Nowa Huta stała się centrum ruchu przeciw komunie. Doszło do porozumienia między intelektualną elitą Krakowa i robotnikami z kombinatu. W trakcie walk ulicznych demonstranci obrzucali zomowców koktailami Mołotowa, których w ciasnych uliczkach starego Krakowa starali się nie używać.
O tym, że nie były to żarty najlepiej świadczy fakt, że filmy z tłumieniem rozruchów przez komunistyczną milicję pokazano cieszącym sie ponurą sławą kibolom angielskim, wybierającym się na mecz do Polski. Po wylądowaniu, na widok uzbrojonych zomowców przed lotniskiem, zbili się grzecznie w kupkę i potulnie ruszyli do wyznaczonego hotelu.
Prawem paradoksu organizatorzy demonstracji w Nowej Hucie mieli ułatwione zadanie, gdyż zatrudniający ponad 30 tys. ludzi kombinat miał tylko jedną bramę wychodzącą na miasto. Huta pracowała w ruchu ciągłym, więc po każdej zmianie tysiące robotników wychodziło na 2-kilometrowa aleję Lenina (teraz Solidarności) - prowadzącą na Plac Centralny. Podobnie zresztą - władze nie mogły zakazać ludziom gromadzenia się w jedynym kościele Arka Pana, na którego budowę same zezwoliły...
Symbolem upadku komunizmu stało się zdemontowanie w grudniu 1989 roku nowohuckiego pomnika Lenina. Kupił go za 100 tys. szwedzkich koron ekscentryczny milioner Big Bengt Erlandsson i umieścił w miasteczku osobliwości Halltjaparal pod Sztokholmem. Wódz rewolucji - z uszminkowanymi wargami, doklejonym petem i kolczykiem w uchu - spoczywa na leżąco w hangarze z angielskim Spitfirem z II wojny światowej. Wg właściciela – tak właśnie wygląda komuna w Europie wschodniej.
Nowa Huta przemienia się z niechcianej dzielnicy Krakowa - podobnie jak dawniej Kazimierz - w miejsce przyciągające turystów. Doszło już do tego, że wielu mieszkańców żałuje, iż wódz rewolucji nie może robić za dodatkową atrakcję, ale w gorącym okresie po zmianie ustroju rany były najwyraźniej za świeże... Lenin kroczący pojawił się już tylko raz na przełomie wieków w Alei Róż. Był to happening komercyjnego radia RMF FM, które ustawiło tam wielką atrapę ze styropianu.
Na Placu Centralnym (niegdyś Józefa Stalina) sprzedawane są dziś gadżety I love NH - z czerwonym sercem zamiast love - nawiązującym do nowojorskiego I love NY. Kiedy w 2004 r. zmarł w Los Angeles Ronald Reagan - honorowy obywatel Krakowa - w Nowej Hucie chciano przemianować Plac Centralny na jego cześć (Reagan był lubiany w Polsce za twardy kurs wobec komunizmu). Było jednak sporo sprzeciwów i ostatecznie epicentrum Nowej Huty nazywa się teraz Plac Centralny im. Ronalda Reagana. (cdn)
@
Kolejny 8. fragment - z mojej nowej książki pt. Dawka Polin (Właśnie Polska), która ukaże się w 2009 r. - w Izraelu i w Polsce. Jest to reportażowy przewodnik - Kraków, Warszawa, Łódź, Gdańsk - tworzący platformę do rozmów z 20 świetnymi ludźmi m.in. o tym, jak polska kultura przeszła przez czasy komuny.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)