Niedawno informowałem na bieżąco, że M. Zawadzki z GW został przywalony w Izraelu wiadomością, iż zagraniczni dziennikarze mają chwilowo szlaban na wojażowanie do Gazy. Surowe zakazy - zniesione zresztą w międzyczasie - miały na celu uniknięcie sytuacji, w której dziennikarze mogliby zostać porwani i użyci jako „żywe tarcze” - wokół uprowadzonego 905 dni temu izraelskiego żołnierza Gilada Szalita.
W marcu 2007 r. spektakularne porwanko przytrafiło się sympatyzującemu z Arabami, Alanowi Johnstonowi z BBC. Było to sporym zaskoczeniem, bo facet nie odznaczał się przecież proizraelskimi relacjami; światło dzienne ujrzał po tym, jak BBC wybuliła cichcem spory haracz. Pomimo tych przykrych doświadczeń niezłomny Z. udał się do Egiptu, skąd chciał przeflancować się do Gazy nielegalnie hamasowskim tunelem.
Wyprawa miała kosztować parę tysięcy USD; na domiar złego Zawadzki mógł okazać się dla islamskich porywaczy łakomym kąskiem, gdyby nie to, że w ostatniej chwili strefił dzielnie i nie wlazł w tunel. Opisał to właśnie w swojej najnowszej relacji w GW, akcentując egzotyczno-humanitarny charakter tunelowego szmuglu.
Wg niego egipscy lokalsi tolerują przemyt, bo nie mogą go zwalczyć i świetnie na nim prosperują. Z. nie wspomniał prawie w ogóle o głównym procederze tunelowym, czyli przemycie broni. Hamas, korzystając z półrocznego rozejmu, przemycił m.in. 250 ton materiałów wybuchowych. Umieszcza je w rakietach, odpalanych najchętniej - gdy izraelskie dzieci wracają ze szkoły.
Gdyby centralne władze w Kairze naprawdę chciały, wysłałyby specjalne jednostki żandarmerii, które poradziłyby sobie z przemytem w trymiga. Kair nie blokuje jednak szmuglu, gdyż boi się, że zdesperowane tłumy Palestyńczyków przeniosą się na jego teren, co mogłoby przełożyć się na wielką rewoltę islamską przeciw reżimowi Hosni Mubaraka.
Zawadzki, wracając z Egiptu przez Tabę, opowiada siepaczom syjonistycznym, że chciał odwiedzić Gazę wbrew zakazom. Ci przetrzepują go tylko z lekka na przejściu granicznym i dają 48 godz. na fru do domu.
Normana Finkelsteina (parę miesięcy temu) i tego drugiego świra, Richarda Falka z ONZ (wczoraj) - wywalili z miejca za frak.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)