Trwa żałosny spektakl sądowy, obnażający całkowitą degrengoladę polskiego wymiaru sprawiedliwości. Najbardziej znani krytycy rządzącego obozu, np. prof. Andrzej Zybertowicz, o. Tadeusz Rydzyk, Krzysztof Wyszkowski, są skazywani na dotkliwe kary finansowe. Za dwa tygodnie ukarany zostanie Jarosław Marek Rymkiewicz. Na wysokie grzywny skazywani są przez sądy czołowi politycy jedynej realnej partii opozycyjnej Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro. A na dokładkę uniewinniani są sprawcy komunistycznych zbrodni jak Czesław Kiszczak.
Teraz okazuje się, że nikt nie chce sądzić Jarosława Kaczyńskiego, oskarżonego przez Janusza Kaczmarka o oszczerstwo. Nowy przewodniczący składu sędziowskiego jest poszukiwany, gdyż dotychczasowy sędzia w tej sprawie Maciej Jabłoński został od niej odsunięty, bo skierował lidera opozycji na badania psychiatryczne. Zrobił to w w środku kampanii wyborczej, bez żadnych realnych podstaw. Wypowiedź Kaczyńskiego o Kaczmarku miała miejsce w 2008 r., a Kaczyński brał środki uspokajające przez krótki czas po śmierci brata w katastrofie smoleńskiej w kwietniu 2010 r.. Co ma jedno z drugim wspólnego? Skandal był tak bulwersujący, że w obronę wzięli Kaczyńskiego nawet jego niektórzy polityczni przeciwnicy. Po stronie dyskryminowanego lidera opozycji stanęli także polscy adwokaci i dzięki ich interwencji niesławny sędzia stracił prawo do upokarzania oskarżonego.
W tym miejscu trzeba koniecznie napisać, że nie wszystkie osoby komentujące tę sprawę zachowały się godnie, żądając cofnięcia skandalicznej decyzji sędziego Jabłońskiego. Byli tacy, którzy przyjęli ją z aplauzem. Oprócz niemal wszystkich polityków rządzącej Platformy Obywatelskiej popierali ją np. dziennikarz "Gazety Wyborczej" Paweł Wroński oraz wybrany do sejmu z listy PiS-u Jan Filip Libicki, który zdradził swoich wyborców, przechodząc do obozu wrogów tej partii. Te i inne nazwiska należy zapisać po wieczne czasy na liście hańby, która powinna być stale przypominana Polakom. Jest to konieczne, ponieważ ci ludzie stanowią zagrożenie dla polskiej demokracji. Powinni się spotkać ze społecznym ostracyzmem. Ludziom pochwalającym stosowanie takich antydemkratycznych metod zwalczania opozycji, nie stosowanych już nawet na Białorusi, nie powinno się podawać ręki.
Dzisiaj warszawski sąd rejonowy wystąpił z wnioskiem o przeniesienie sprawy do sądu wyższej instancji, uzasadniając go skomplikowaniem sprawy i jej szczególną wagą. To jest oczywiście jedynie wykręt. Należy domniewywać, że na nowego sędziego, który wstrzymał decyzję poprzednika o skierowaniu Kaczyńskiego do psychiatry, był wywierany nacisk. Pochodził on ze strony kolegów i koleżanek sędziów oraz ze strony wpływowych polityków PO. Innego wytłumaczenia wniosku o przeniesienie sprawy być nie może. Opinia publiczna powinna bacznie przyglądać się dalszemu ciągowi tej sprawy i żądać sprawiedliwego procesu. Tylko w ten sposób można ukrócić szerzące się w Polsce bezprawie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)