"Kiedy jeden człowiek ma przeciwko sobie tysiąc wrogów, kiedy ci rozporządzają wszelkimi środkami zniesławiania drukiem i bardzej jeszcze zabójczą bronią - kawiarnianym grymasem - samo poczucie przyzwoitosci narzuca stosunek do takiego pojedynku czy raczej obławy." Czesław Miłosz
Pobyt ojca Rydzyka w Brukseli wywołał taką wściekłość rządzącego establishmentu, że aż zorganizowano na niego polowanie z nagonką. Oto jego opis (śródtytuły pochodzą z pieśni Jacka Kaczmarskiego "Obława"):
"Z daleka ktoś gdzieś krzyknął - goń!"
Były dwa sygnały do nagonki. Pierwszy dał w Brukseli już 21 czerwca brytyjski eurodeputowany Timothy Kirkhope, który zgłosił kuriozalny protest przeciwko wizycie o. Rydzyka. Krytykował nie jego wypowiedzi lecz sam fakt przyjazdu. Ten konserwatysta jest wiceprzewodniczącym frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), do której należą europosłowie PiS oraz renegaci z tej partii, którzy stworzyli PJN. Jego protest spowodował zamieszczenie przez PAP drugiej, rozszerzonej depeszy dotyczącej udziału o. Rydzyka w seminarium na temat wykorzystania energii odnawialnej. Zamieszczono w niej, jakby dla uzasadnienia sprzeciwu Kirkhope'a, wszystkie kontrowersyjne wypowiedzi o. Rydzyka, zgodnie uznane przez jego przeciwnikow za niedopuszczalne.
Kirkhope wysłał wysłał pisma protestacyjne nie tylko do PAP, ale również do redakcji niektórych zachodnioeuropejskich gazet. Treść oświadczenia jest dziwna z kilku powodów:
- Kirkhope zaprotestował publicznie przeciwko zaproszeniu o. Rydzyka do Brukseli przez członków swojej frakcji czyli europosłów PiS.
- Żalił się, że nie był o jego przyjeździe powiadomiony.
- Przyznał, że nie zna o. Rydzyka i nie słuchał jego wystąpienia podczas seminarium.
- Wysunął w stosunku do toruńskiego redemptorysty gołosłowne, absurdalne zarzuty homofobii oraz ksenofobii (albo antysemityzmu - w depeszach PAP są dwie wersje).
Trudno uwierzyć, że złożenie tego protestu mogło się odbyć bez udziału jakiegoś polskiego polityka. O. Rydzyk nie jest znowu w Europie tak wielką personą, żeby zajmował się nim czołowy brytyjski konserwatysta. Co obchodzi jego wyborców, że uczestnikiem jednego z wielu odbywających się w Brukseli codziennie seminariów i konferencji naukowych jest jakiś zakonnik z Polski? Eurosceptyczny brytyjski konserwatysta nie obawiał się chyba, że przyjazd toruńskiego redemptorysty zagrozi integracji europejskiej!
Zwraca uwagę, że protest Kirkhope'a skierowany był nie tylko przeciwko o. Rydzykowi, ale również przeciwko europosłom PiS, członkom jego własnej frakcji. Takich rzeczy się publicznie w parlamencie nie robi. Chyba, że frakcja jest de facto rozbita. Swoistym kuriozum jest, że w jednym klubie parlamentarnym są politycy wrogich obozów politycznych. Z jednej strony są europosłowie PiS a z drugiej - Michał Kamiński, ich zawzięty wróg, autor koncepcji budowania wokół nich kordonu sanitarnego.
Wiele wskazuje na to, że to właśnie Kamiński mógł być inspiratorem Kirkhope'a. Nie mam na to oczywiście żadnych dowodów, ale poszlaki są silne. Kamiński był do niedawna szefem frakcji EKR i choćby z tego powodu musiał być w stałym kontakcie ze swoim brytyjskim zastępcą. Jeszcze silniejszą przesłanką jest to, że Kamiński był spiritus movens tej nowej grupy parlamentarnej. Frakcja EKR powstała głównie dzięki jego osobistym zabiegom i kontaktom z konserwatystami brytyjskimi. Z pewnością Kamiński świetnie rozumie sie z Kirkhope'm, skoro namówił go do zbudowania nowej grupy parlamentarnej. Zwraca rónież uwagę niezwykła aktywność byłego posła PiS w krytkowaniu swoich byłych kolegów oraz o. Rydzyka, którego jeszcze niedawno żarliwie bronił przed atakami. Kamiński to polityk zdolny do zrobienia wszystkiego, nawet rzeczy najpodlejszych, żeby osiągnąć swój cel.
Jeśli to rzeczywiście on doradził Kirkhope'owi złożenie protestu przeciwko brukselskiej wizycie o. Rydzyka ze względu na jego rzekomy antysemityzm, to byłaby to podłość nad podłościami. Kamiński dobrze wie, że jest to nieprawda tak samo jak identyczny zarzut wysuwany przeciwko jemu samemu. Łatkę antysemity przyklejono mu, gdy głośno zaprotestował przeciwko książce Jana Tomasza Grossa o Jedwabnem. Z punktu widzenia światowych środowisk żydowskich wyglądałoby na to, że antysemita doniósł na antysemitę! A może Kamiński chciał się swym donosem wybielić?
Informacje z Brukseli o pobycie o. Rydzyka przeszłyby zapewne w Polsce bez echa, gdyby sprawy nie rozdmuchał rząd Tuska. Dyrektor Radia Maryja nie powiedział przecież nic nowego. Powtórzył jedynie zarzuty i opinie, które wielokrotnie już wygłaszał na antenie tej stacji. Niespodziewanie jednak na Twitterze pojawił się dziwny wpis internauty Radka Sikorskiego: "Kościół ma zasługi dla Polski, ale Ojciec Dyrektor przekracza granice. Zakony podlegają bezpośrednio Rzymowi. Państwo polskie zareaguje." Nieszczęściem Polski jest, że internauta Radek Sikorski używa także imienia Radosław i w tym wcieleniu kieruje polską polityką zagraniczną jako minister.
Z tego wpisu śmiał sie nawet Tomasz Lis, który powiedział w Radiu TOK FM: "To bardziej słowa publicysty Sikorskiego, a nie polityka Sikorskiego. (...) To było takie odruchowe wstukanie 140 znaków na Twitterze." No to ładnie! Polska dyplomacja jest w rękach publicysty, który bezmyślnie wstukuje jakieś znaki do internetu. Lis sugerował, że groźba nie zostanie spełniona. Jednak, jak pokazał dalszy ciąg wypadków, chociaż od czasu do czasu Lis ma rację, to jednak znacznie częściej się myli i Sikorski zrobił to, czym straszył.
"Z czterech stron wpadły na mnie gończe psy"
Sygnały do nagonki odtrąbione przez Kirkhope'a oraz Sikorskiego spotkały sie z szerokim odzewem. Ogary poszły w las kłamstw i oszczerstw.
Wataha 1. To rząd Donalda Tuska i jego polityczne zaplecze czyli PO, PSL oraz część SLD. Kły szczerzył przede wszystkim Sikorski, z tym że nie jestem pewien, czy robił to Radek czy Radosław. Wydaje mi się, że chodzi o pierwszego z nich, ponieważ ten drugi nie miałby czasu na kąsanie o. Rydzyka ze względu na nieustanne podróże zagraniczne. Zapach świeżego, jeszcze żywego mięska podniecił premiera, który żeby dogryźć o. Rydzykowi plótł bzdury, że o ojczyźnie nie wolno źle mówić za granicą czym zakłócił spokój duszy Bronisława Geremka. W Brukseli wypełnili swój zaszczytny, patriotyczny obowiązek europosłowie PO i PSL, informując swych zagranicznych kolegów o istnieniu o. Rydzyka i o jego opiniach na temat polskiego rządu. Diabli wiedzą po co to zrobili. Nikt normalny nie może również wyjaśnić, dlaczego sprawę o. Rydzyka poruszył na konwencji programowej SLD Ryszard Kalisz. Uznał on za konieczne pochwalić Sikorskiego za to, że skierował notę dyplomatyczną w sprawie wypowiedzi toruńskiego redemptorysty do Watykanu. Zdaniem Kalisza było to dowodem, że o. Rydzyk przestał być traktowany jak "nadobywatel". Zdaje się, że temu gończemu psu zlasował się mózg z powodu żywienia się ludzkimi trupami, bo przecież dopiero wysłanie tej noty uczyniło z o. Rydzyka nadobywatela, bo jest jedynym polskim obywatelem, na którego polski rząd poskarżył się rządowi innego państwa.
Wataha 2. To prorządowi komentatorzy - dziennikarze, politolodzy, socjologowie, prawnicy. Jest ich legion. Szkoda tracić czas na wymienianie ich nazwisk. Są wśród nich inteligentni propagandyści, ale większość z nich to głupcy. Zamieszczają swoje komentarze we wszystkich medialnych organach salonu.
Wataha 3. To tzw. pożyteczni idioci czyli niezależni komentatorzy, którzy głupieją, gdy usłyszą nazwisko Rydzyk. Zastanawiające jest, że tak samo tracili rozum 4-5 lat temu, przyłączając się do potępiania wybudowania peronu we Włoszczowie. Ci uczestnicy nagonki są teoretycznie niegroźni dla o. Rydzyka, jednak są bardzo przydatni dla komentatorów establishmentowych, gdyż potwierdzają ich opinie. Nie mam ochoty pastwić nad nimi, więc wymienię tylko jednego przedstawiciela tej grupy. Chodzi mi o Jacka Łęskiego, który zwykł był nazywać o. Rydzyka "Ojcem Imperatorem". Znaj proporcję, mocium panie! Co to za imperium, skoro zbudowane jest na wdowim groszu. Proszę porównać wpływy Radia Maryja z dochodami TVN, Polsatu, Agory, RMF FM, Eurozetu. To jak mysz kontra słoń. Wystarczy odwołać o. Rydzyka z funkcji dyrektora tej stacji, żeby po imperium nie zostało śladu. Radio Maryja podzieli los innych katolickich nadawców radiowych i telewizyjnych, którzy uciekli pod skrzydła wielkich koncernów medialnych.
Wataha 4. To zagraniczne organizacje żydowskie. Liderem tej watahy ogłosił się Ronald S. Lauder, szef Światowego Kongresu Żydów, który dopatrzył się w w wypowiedziach o. Rydzyka antysemityzmu. Ze względu na zastosowaną przez siebie argumentację, zasługuje na czołowe miejsce w plebiscycie na idiotę roku. Na koniec swego oświadczenia nie zapomniał upomnieć rządu Tuska, że zwleka z oddaniem żydowskiego mienia.
"Poczułem wokół siebie nienawistną woń"
Podczas nagonki na o. Rydzyka stosowano typowe propagandowe chwyty: przypisywanie mu słów niewypowiedzianych przez niego, przeinaczanie wypowiedzi, wyjmowanie słów z kontekstu, brak próby zrozumienia sensu wypowiedzi, tendencyjna interpretacja. Wróciły jak bumerang oskarżenia o antysemityzm Radia Maryja, chociaż prof. Ireneusz Krzemiński, autor naukowego opracowania na temat tej stacji, stwierdził, że są one bezzasadne. Odmawiano mu prawa do krytykowania rządzących. Nawoływano do prowadzenia ewangelizacji, choć Radio Maryja to bardzo skutecznie robi.
O. Rydzyka oskarżano o prowadzenie jakichś niejasnych interesów, o jakieś nadużycia, ale nie podawno konkretów. Twierdzono, że korzysta z jakichś przywilejów, ale nie podawano jakich. W jednym zdaniu twierdzono, że jest bezkarny, a w drugim pochwalano wyrok skazujący go na zapłacenie grzywny za rzekomą nielegalną zbiórkę pieniędzy.
Mechanizm manipulacji był zawsze taki sam. Stawiano jakiś konkretny zarzut, ale nie podawano żadnego konkretnego przykładu czy dowodu, że jest prawdziwy. Z takimi oskarżeniami nie da się polemizować. Oskarżony jest z góry na straconej pozycji, bo musiałby udowadniać, że nie jest wielbłądem. Zresztą o. Rydzykowi nie udziela się głosu w najważniejszych mediach. Zdaniem polskich dziennikarzy nie ma on do tego prawa.
Osoba o. Rydzyka jest przez jego przeciwników demonizowana. Przypisują mu oni nadludzką niemal potęgę (Ojciec Imperator), którą wykorzystuje w złych celach. Nie zetknąłem się w mainstreamowych mediach z opinią, że zrobił coś dobrego dla ludzi. Czy to nie zastanawiające, że tego potwora tak żarliwie popierają setki tysiące słuchaczy Radia Maryja? Polskich dziennikarzy to nie dziwi. Jak mantrę powtarzają, że Rydzyk jest zły. Na pytanie, dlaczego jest zły mają prostą odpowiedź: "Rydzyk jest zły, bo jest zły. To jest aksjomat nie wymagający dowodzenia. Koniec i kropka nad i."
Opis manipulacji stosowanej w walce z o. Rydzykiem to temat na doktorat. Na pewno kiedyś zostanie napisany.
"Myśliwemu co mnie dojrzał już się śmieją oczy"
Cele polowania na o. Rydzyka można podzielić na kilka kategorii:
- Cele długoterminowe - odwołanie go ze stanowiska dyrektora Radia Maryja oraz doprowadzenie do plajty jego przedsięwzięć biznesowych. Chodzi o zdobycie tego ostatniego nie podporządkowanego establishmentowi medium elektronicznego i wyeliminowanie płynącej z niego krytyki rządzącego obozu. Jest to cel bardzo trudny do osiągnięcia, gdyż polscy biskupi nie chcą być pożytecznymi idiotami. Zdają sobie sprawę z tego, że skutkiem odwołania o. Rydzyka będzie upadek Radia Maryja. Dlatego rząd Tuska próbuje osiągnąć swój cel przy pomocy Watykanu. Ale dyplomacja watykańska należy do najlepszych na świecie i nie da sobą manipulować. W konfrontacji z nią internauta Radek S. nie ma żadnych szans, gdyż jest dyplomatycznym ignorantem.
- Cele średnioterminowe - osłabienie Radia Maryja jako wyraziciela wolnych poglądów w Polsce. Chodzi o wprowadzenie do ustawy o radiofonii i telewizji zapisów, które staną się dla tej stacji kagańcem. Żeby to się udało, należy konsekwetnie prowadzić akcję kompromitowania o. Rydzyka w oczach opinii publicznej. Jeśli będzie skuteczna, to głos biskupów protestujących przeciwko zmianom ustawowym będzie można zignorować.
- Cele krótkoterminowe - wyeliminowanie Radia Maryja z kampanii wyborczej oraz zniechęcenie do głosowania na PiS tej grupy wyborców tej partii, która nieufnie odnosi się do o. Rydzyka. Establishment liczy, że postraszony o. Rydzyk złagodzi swą antyrządową retorykę i przestanie udzielać anteny tej stacji sekowanym w innych mediach elektronicznych politykom PiS. Oskarżanie Jarosława Kaczyńskiego o uleganie o. Rydzykowi ma zniechęcić do głosowania na PiS tych wyborców, którzy jeszcze wierzą w możliwość koalicji PO-PiS. Obóz rządzący liczy na to, że zwolennicy POPiS-u przerzucą swe głosy na PO, a w najgorszym razie zostaną w domach zamiast głosować na PiS. Jeśli wierzyć sondażom, jest to skuteczna taktyka. PiS stracił po ataku na o. Rydzyka kilka punktów procentowych.
- Cele bieżące - odwrócenie uwagi Polaków od potknięć rządu, np. fiaska planu budowy autostrad (sprawa rozwiązania umowy z firmą Covec). Zamiast dyskusji na temat nieudolności ekipy Tuska w rozwiązywaniu problemów infrastrukturalnych zafundowano nam bicie piany nad rzekomo niedopuszczalną krytyką wygłoszoną przez znanego zakonnika. Czyż to nie mastersztyk propagandowy?
"Nie dajcie z siebie zedrzeć skór. Brońcie się i wy. Brońcie się nim wszyscy wyginiecie"
Jedyną obroną przed propagandową manipulacją, kolejną próbą zrobienia Polakom wody z mózgu, jest zachowanie zdroworozsądkowego myślenia. Nie zapominajmy, że od potępiania o. Rydzyka nie przybędzie w Polsce chleba, dróg, nie poprawi się stan służby zdrowia itp. Dyskusja o Radiu Maryja jest dyskusją zastępczą. Zamiast rozmawiać o rzeczywistych problemach Polacy akceptują rozdmuchiwanie nieistniejącego problemu. Rząd Tuska obsadził o. Rydzyka w roli kozła ofiarnego, który ma zapłacić za niezadowolenie Polaków, spowodowane swoją nieudolnością. To nie o. Rydzyk jest zagrożeniem dla Polski lecz jest nim Tusk, który nie ma żadnej wizji rozwoju naszego kraju.
"Wyrwałem się z obławy tej"
Radio Maryja powinno istnieć w takim kształcie jak dotychczas, bo jest ono potrzebne setkom tysiącom Polaków. Jeśli komuś się ono nie podoba, to ma inne stacje radiowe do słuchania. Choć może raczej powinienem napisać więcej nadajników do słuchania, bo z wszystkich leci ta sama muzyka. Podają w nich te same wiadomości. Czy kogoś uszczęśliwi, że po likwidacji Radia Maryja przybędzie jeszcze jeden nadajnik?
O. Rydzyk przetrwał po raz kolejny propagandową nawałnicę skierowaną przeciwko niemu, ale wyszedl z niej mocno poraniony. Dobrze wie, że
"nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy".


Komentarze
Pokaż komentarze (2)