"PiS znowu poprowadziłby nas do konfliktu z Niemcami i Rosją jednocześnie" - taki wpis na Twitterze umieścił minister spraw zagranicznych Sikorski. Po jego przeczytaniu stało się dla mnie jasne, dlaczego przedstawia się on na tym portalu jako Radek a nie Radosław. Jestem pewny, że robi to na cześć słynnego polityka i publicysty bolszewickiego Karola Radka (1885-1939), który po rewolucji październikowej w 1917 r. był głównym organizatorem sowieckiej dyplomacji. Zasłynął on także jako jeden z najskuteczniejszych bolszewickich propagandystów.
Tak samo jak jego sowiecki wzór, polski Radek jest dyplomatą, dziennikarzem i propagandystą. Sowiecki Radek nie powstydziłby się z pewnością swego naśladowcy, który twórczo rozwija jego naukę w III RP. W kłamliwym wpisie na Twitterze zawarta jest esencja bolszewickiej propagandy. Najznakomitszym jej demaskatorem był Józef Mackiewicz. Oddajmy zatem głos jednemu z bohaterów jego powieści "Droga donikąd".
"... bolszewicy doszli na podstawie studiów bardziej praktycznych niż teoretycznych, że skoncentrowane kłamstwo ludzkie posiada siłę, której granic na razie nie znamy (....) Jeżeli ty albo ja, albo ktoś z normalnych ludzi w normalnych warunkach zechce na przykład zełgać, że sufit jest nie biały, a czarny, to rzecz zrazu wyda się bardzo trudną. Zaczniemy od kołowania, chrząkania, wskazywania na cienie po jego rogach, będziemy tłumaczyć, że w istocie nie jest on tak zupełnie biały... Jednym słowem, będziemy się posługiwać skomplikowaną metodą, która zresztą nie doprowadzi w końcu do celu, bo nikogo nie przekonamy, ze sufit jest czarny. Co robią natomiast bolszewicy? Wskazują sufit i mówią od razu: Widzicie ten sufit... On jest czarny jak smoła. Punkt, dowiedli od razu".
Ponieważ zakładam, że moją notkę mogą czytać nie tylko ludzie inteligentni, ale także lemingi śpieszę wyjaśnić, że we wpisie polskiego Radka tym sufitem, który w bolszewicki sposób zamienił się z białego na czarny jest PiS. Ale wróćmy do Mackiewicza.
"Ty myślisz, że to jest ważne dla ludzi, że prawda jest odwrotna? Zapewne tak myślisz. A oni są przekonani na podstawie praktyki, że to wcale nieważne. Że wszystko można twierdzić i że twierdzenie nie zależy od jego treści, a od sposobu jego wyrażania. I oto widzimy, jak dochodzą do następnego etapu, powiadając do ludzi: A teraz wyobraźcie sobie, że istnieją podli kłamcy, wrogowie wszelkiej prawdy naukowej, postępu i wiedzy, którzy tak nisko upadli w swym nikczemnym zakłamaniu za pieniądze kapitalistów, że ośmielają się łgać w żywe oczy, że sufit jest biały! I zebrany tłum wyrazi swe oburzenie, wzgardę, a nawet śmiać się będzie i wykpiwać tak oczywiste kłamstwa tych wrogów prawdy..."
Niewtajemniczonym w arkana bolszewickiej propagandy czytelnikom wyjaśniam, że według wyznawców poglądów polskiego Radka takim przedstawicielem zacofanej, niedorżniętej jeszcze watahy utrzymującej, że biały sufit nie jest czarny jestem na przykład ja. Zdaniem czołowego leminga Salonu24, kryjącego się po nickiem g.host, jestem płatnym sługusem swych mocodowców z PiS-u. Natomiast ten szydzący z pisowców tłum, to wyborcy PO, którym zrobiono wodę z mózgu.
Skuteczność takiego bezczelnego, bolszewickiego kłamstwa bierze się stąd, że nie sposób wykazać jego absurdalności. Jak można udowodnić, że polski Radek kłamie czyli "PiS nie poprowadziłby nas do konfliktu z Niemcami i Rosją jednocześnie"? Próba udowodnienia fałszywości tego stwierdzenia dostarczyłaby wodę na młyn dla bolszewickiej propagandy Radka. Jak bowiem zauważył Mackiewwicz: "Zaprzeczenie każde stwarza jedynie sporność sprawy. I wiele milionów powie sobie: Ostatecznie nie ma dymu bez ognia... Otóż bolszewicy stworzyli dym bez ognia. To są rzeczy genialne, mój drogi!"
Co do sytuacji we współczesnej Polsce, to wyraz "bolszewicy" należy zastąpić słowami "platformersi, eseldowcy, dziennikarze mainstreamowych mediów". Co radzi robić Mackiewicz w obliczu bolszewickiego kłamstwa?
"Więc jakiż jest, twoim zdaniem, sposób przełamania tego paraliżu, wywołanego kłamstwa? W każdym razie nie można go szukać na drodze polemiki. Sam fakt bowiem polemiki wciaga w orbitę i przenosi nas na płaszczyznę bolszewickiego absurdu. (...) Należy go szukać na drodze równie prostych odruchów psychicznych: strzelać."
Strzelać... No właśnie... Nie wiem, czy młody Sikorski czytał Mackiewicza. Przypuszczam, że tak. Może nawet pod wpływem tej lektury zdecydował się w 1986 r. na wyjazd do Afganistanu, gdzie mudżahedini bronili swej ojczyzny, strzelając do Sowietów. Sikorski był korespondentem wojennym, ale zrobił sobie także zdjęcie z kałasznikowem. Jakże dziwnie się toczą czasami ludzkie losy... Człowiek, który chciał walczyć z bolszewizmem, sam stał się bolszewikiem.
Każdy propagandysta, który stosuje bolszewickie metody, musi się liczyć z tym, że mogą one być również użyte przeciwko niemu. Przekonał się o tym sowiecki Radek, który w końcu wylądował w łagrze. Nie pomogło mu to, że napisał panegiryk na cześć Stalina "Architekt społeczeństwa socjalistycznego". Również polski Radek znalazł swego bolszewickiego pogromcę. To Dmitrij Rogozin, ambasador Rosji przy NATO. Na Facebooku zamieścił on trzy zdjęcia polskiego Radka: jedno współczesne i dwa z 1986 r. z Afganistanu (z lornetką i kałasznikowem). Dołączył do nich następujący wpis: "Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych Polski. Ciekawe, ilu naszych zabił?" Kilkudziesięciu internautów odpowiedziało na to pytanie, lżąc naszego Radka i przy okazji - Polskę.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że polski Radek wraz z jego partią, skupiającą wszystkie przodujące siły naszego narodu, nigdy nie poprowadzi nas do konfliktu z Niemcami i Rosją jednocześnie? Tak, tylko Donald Tusk, Architekt społeczeństwa III RP, może uchronić Polskę przed zbrodniczymi zakusami PiS-u!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)