molasy molasy
650
BLOG

Koty Michnika

molasy molasy Polityka Obserwuj notkę 8

Czy ktoś widział kota, bojącego się myszy? Nikt? A ja tak! Kot uciekał, jak tylko zobaczył mysz. Widziałem to nie na żywo, a w telewizji. W filmie dokumentalnym, który pokazywał eksperyment naukowy, będący modyfikacją słynnego doświadczenia rosyjskiego uczonego Iwana Pawłowa z psem śliniącym się na widok pokarmu. Ten laureat Nagrody Nobla z dziedziny fizjologii odkrył prawa nabywania tzw. odruchów warunkowych i tzw. reakcji warunkowej. Pawłow udowodnił jako pierwszy, że można tak wytresować zwierzę lub człowieka, że po zastosowaniu odpowiedniego bodźca zajdzie w jego organiźmie taka reakcja, jaką chciał osiągnąć treser.

Eksperyment z kotem potwierdził, że po zastosowaniu odpowiedniej metody można w tresurze osiągnąć wszystko, co się chce. Kocur przebywał w dużej klatce. Co jakiś czas do sąsiedniej klatki wpuszczano mysz. Zobaczywszy ją, kot natychmiast skakał instynktownie w jej kierunku, próbując ją złapać. Następnie eksperymentatorzy zainstalowali nieszczęsnemu kocurowi na głowie jakieś przewody elektryczne. W momencie gdy pojawiała się mysz, przez elektrody dotykające jego mózgu przepuszczano słaby prąd elektryczny, który powodował ból. Po serii takich bolesnych doświadczeń, kot nie tylko zaprzestał prób złapania myszy, ale zaczął na jej widok uciekać. Następnie eksperymentatorzy zdjęli z głowy kocura aparaturę elektryczną. Kotu już nie zadawano bólu w momencie, gdy pojawiała się mysz. Mimo to kocur w dalszym ciągu przed myszą uciekał. Zachodziła bowiem w jego mózgu reakcja warunkowa. Na widok myszy odczuwał ból. 

Po co ten eksperyment opisałem? Otóż dlatego, że w podobny sposób jak nieszczęsny kot, poprzez zadawanie bólu w mózgu, zostało wytresowanych wielu Polaków w kwestii stosunków polsko-żydowskich. Głównym treserem był Adam Michnik. Rolę aparatury zadającej ból spełniała "Gazeta Wyborcza" i jej media sojusznicze. Tresowane koty, to wcale nie prawdziwi polscy antysemici, bo oni się do michnikowej aparatury nie dali podłączyć, ale zwykli Polacy, którym się wmawia, że wysysają antysemityzm z mlekiem matki. Celem eksperymentu jest, aby podczas poruszania tematyki stosunków polsko-żydowskich odczuwali oni stały ból (odruch warunkowy), wywołujący poczucie winy, skłaniające ich do bezustannego przepraszania Żydów (reakcja warunkowa).

Jak przebiega tresura? Otóż aparatura Michnika, czyli "Gazeta Wyborcza" et consortes, zadaje systematycznie Polakom od 1989 r. impulsy bólowe. Nagłaśnia takie incydenty jak słynna karuzela, działająca ponoć na pl. Krasińskich, obok muru getta warszawskiego, za którym ginęli żydowscy powstańcy. W artykułach poświęconych rocznicy Powstania Warszawskiego opisuje jak to polscy powstańcy rzekomo mordowali Żydów. Do monstrualnych rozmiarów rozdmuchuje kwestię sprowokowanej przez Niemców zbrodni w Jedwabnem. Opisuje jak to niby Polacy masowo ograbiali po wojnie żydowskie groby. Przypomina o sterowanym przez komunistów pogromie kieleckim.

To są najbardziej spektakularne przykłady systematycznego zadawania Polakom bólu. Ale można bez trudu znaleźć mnóstwo innych. Oto na przykład niedawno na stronie internetowej "Rzeczpospolitej", przez bodajże 5 dni, znajdował tekst prof. Piotra Winczorka "Incydent na Okęciu" (www.rp.pl/artykul/721296.html). Ten prawnik konstytucjonalista napisał go, gdyż oburzyły go obraźliwe wypowiedzi kilku osób znajdujących się w hali przylotów o grupie ortodoksyjnych Żydów w chałatach, którzy przylecieli do Polski. Z tekstu wynika, że przybysze w ogóle nie wiedzieli, że ktoś ich obraża. Wśród kilkudziesięciu a może nawet kilkuset osób znalazło się kilku durniów, mamrotających głupstwa pod nosem. Czy to powód do pisania artykułu? Czy jest uzasadnione względami sztuki dziennikarskiej trzymanie go na stronie internetowej "Rzeczpospolitej" przez tak długi okres? Zwykle tekst znajduje się na niej przez 1 dzień. Naprawdę ważne artykuły - przez 2-3 dni. Tekst Winczorka umieszczony był znacznie dłużej. Tych, którzy uważają, że jest to normalne, chciałbym zapytać, czy ich zdaniem profesor prawa konstytucyjnego zadałby sobie trud pisania podobnego artykułu, gdyby na Okęciu obrażono np. ubranych w tradycyjny strój Arabów? Oraz, czy redakcja "Rzeczpospolitej" taki tekst by zamieściła i trzymała na swej stronie internetowej przez niemal tydzień? Ja jestem pewien, że prawidłowa odpowiedź na oba pytania brzmi - nie.

Wielkim sukcesem Michnika jest zaprzągnięcie do swej machiny, przerabiającej normalnych Polaków na filosemitów, mediów mu w innych sprawach wrogich. Takich choćby jak "Rzeczpospolita". W ten sposób zwykły Polak jest poddawany tresurze totalnej. Zadawany mu ból jest nie do uniknięcia.

O co chodzi w tej totalnej tresurze bólowej doskonale oddają słowa jednego z głównych ideologów obozu "Gazety Wyborczej" w l. 90. prof. Jerzego Jedlickiego: "Jeśli celem, jaki mamy przed oczyma, jest bezlitosna prawda dziejowa i pogodzenie Polaków katolików z plamami własnej historii narodowej i wyznaniowej, to zadania tego nie da się wykonać w znieczuleniu. (...) Aby pewne rzeczy wypowiedzieć, trzeba przezwyciężyć własny i cudzy odruch cofnięcia się przed bólem".

Skutkiem powtarzających się impulsów bólowych są trwałe zmiany w mózgu tresowanych kotów Michnika. Wystarczy, że ktoś cokolwiek powie na temat Żydów, żeby zaczęli odczuwać ból i dyskomfort moralny. Ich mózg nauczył się odruchu warunkowego. Reaguje bólem na widok nawet takich Żydów, którzy podczas wojny mieszkali sobie wygodnie w Nowym Jorku i palcem nie kiwnęli, żeby pomóc swym europejskim pobratymcom, mordowanym w niemieckich obozach zagłady. A teraz domagają się natarczywie zwrotu całego mienia, które ponoć Polacy tym pomordowanym zagrabili. Nawet gdy aparatura Michnika jest chwilowo wyłączona, to wytresowane przez niego koty zachowują się tak jak powinny. Czują się winne wobec wszystkich Żydów, nawet tych, którzy zabijają bez litości arabskich sasiadów. A skutkiem tego wdrukowanego im poczucia winy jest potrzeba bezustannego przepraszania wyznawców judaizmu.

Jerśli ktoś chce poznać sposób myślenia Polaków wytresowanych przez aparaturę Michnika na temat stosunków polsko-żydowskich, to polecam przeczytanie notki "Polacy Wildsteina", autorstwa blogera Salonu24 Owanuty (nuta.salon24,pl/325576,polacy-wildsteina). Właśnie ona zainspirowała mnie do napisania tego tekstu.

Ich logika myślenia jest następująca: Za wyrządzone wyznawcom judaizmu krzywdy przez łajdaków i bandytów polskiego pochodzenia odpowiadają wszyscy Polacy, cały naród. Natomiast za prześladowanie Polaków przez opanowany przez łajdaków i bandytów żydowskiego pochodzenia stalinowski aparat bezpieczeństwa Żydzi jako naród nie są odpowiedzialni. Według kotów Michnika wina Polaków wobec Żydów jest tak wielka, że nie da się jej w żaden sposób odkupić, zmazać. Nic naszemu narodowi nie pomaga to, że wielu Polaków z narażeniem swego życia udzielało pomocy Żydom prześladowanym przez Niemców podczas wojny.  To są, ich zdaniem, jedynie pojedyncze przykłady właściwego zachowania się Polaków. Splendor za bohaterskie czyny Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata nie spływa na cały naród polski. Całkiem odwrotnie jest natomiast z podłymi czynami Polaków wobec Żydów. Wina za zbrodnie popełnione przez pojedynczych przestępców polskiego pochodzenia ciąży na całym naszym narodzie. Mnie się taki sposób myślenia w logiczną ciągłość nie układa. Polakom z mózgami zniekształconymi eksperymentami ludzi Michnika - tak.

Wytresowani w ten sposób Polacy zachowują się zgodnie z wdrukowanym im do mózgu scenariuszem reakcji warunkowej. Wciąż mówią o polskiej winie i wciąż Żydów przepraszają. I to wcale nie za swoje haniebne czyny, ale za występki innych. Jeśli taki kot Michnika sprawuje władzę, to przeprasza w imieniu całego narodu. Polacy z zaszczepionym poczuciem winy wobec Żydów potępiają tych swoich rodaków, którzy nie widzą potrzeby przepraszania za to, że jacyś polscy łajdacy i bandyci skrzywdzili kiedyś w przeszłości mieszkających w naszym kraju wyznawców judaizmu. Tego typu ludzie krzywdzili bowiem w tym samym czasie również innych Polaków. Powinni być za swoje przestępcze czyny napiętnowani i ukarani. Ale tylko oni. Nie cały naród. Prawo rzymskie nie przewiduje bowiem odpowiedzialności zbiorowej.

Koty Michnika oburzają się na taką argumentację. Ich zdaniem jest ona objawem antysemityzmu, wysysanego przez wszystkich Polaków z mlekiem matki. Apelują do tych Polaków, którzy ją stosują, żeby przestali to robić i przyznali się wreszcie do narodowej, polskiej, niezmywalnej winy wobec Żydów. 

Kotom Michnika, przerobionym na filosemitów przez sprawną aparaturę tego tresera umysłów, bardzo współczuję. Są okaleczeni psychicznie. Obawiam się, że trwale. Ja im dobrze życzę, ale nie widzę szansy na odzyskanie przez nich normalnej, zdrowej postawy w sprawie stosunków polsko-żydowskich.

Na koniec chciałbym jeszcze opisać swoje poglądy na kwestię antysemityzmu w Polsce, bo obawiam się, że bez tego mój tekst nie będzie dobrze zrozumiany. Otóż uważam, że takie zjawisko w naszym kraju występuje. Bo idiotów wśród Polaków, tak jak w każdym innym narodzie, nie brakuje. Jest w każdej społeczności jakiś odsetek głupców, wierzących w bezsensowne teorie, np. takie, że jakaś rasa jest lepsza lub gorsza niż inna. To jest kompletna brednia. Antysemityzm jest po prostu objawem głupoty pewnej części Polaków. Ale na to się nic nie poradzi. Głupota jest chorobą nieuleczalną.

Ale oprócz antysemitów jest też w Polsce inna grupa osób, którzy wzbudzają mój wstręt. To są filosemici. Ludzie ci zachowują się tak, jakby uważali Żydów za jakąś lepszą nację. Za naród, któremu należą się jakieś specjalne względy. Za grupę religijną, której nie wolno krytykować. Za lepszych od Polaków. Są oni dla mnie takimi samymi idiotami jak antysemici.

Występuje między antysemityzmem i filosemityzmem charakterystyczna zależność. Antysemityzm wywołuje filosemityzm (dzięki takim treserom jak Michnik), natomiast filosemityzm prowokuje rozwój antysemityzmu. Obie te chore postawy moralne napędzają się nawzajem. Nie mogą istnieć bez siebie. Są jak bliźnięta bracia. Ja z wyznawcami obu tych idiotycznych ideologii nie chcę mieć nic wspólnego. Proszę, aby zarówno antysemici jak i filosemici nie zamieszczali swoich komentarzy pod tą notką. Weźcie swoje brudne zabawki i idźcie bawić się nimi gdzie indziej.

molasy
O mnie molasy

"JEDYNIE PRAWDA JEST CIEKAWA" - Józef Mackiewicz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka