0 obserwujących
3 notki
899 odsłon
  158   0

Działacze opozycji w stanie wojennym – czy doczekają się sprawiedliwości?

13 grudnia – wprowadzenie stanu wojennego, który potrwa ponad półtora roku. Dla moich dziadków to był prawdziwy koszmar. W nocy przyszli po mojego ojca i stryjka. Dziadek był przekonany, że już nie wrócą. Nikt nie wiedział, co się z nimi stanie. Myślano, że wywiozą ich gdzieś daleko, może nawet na Syberię. Tak się jednak nie stało. Ojciec ze stryjem spędzili rok w różnych ośrodkach internowania w Polsce.

Łącznie w stanie wojennym zamknięto 10 000 osób. Internowano właściwie całą „Solidarność”. W więzieniu dopadały ich różne choroby. Ale i tak mieli znacznie więcej szczęścia od innych… Dziewięciu górników z kopalni Wujek straciło życie, zostali zastrzeleni przez ZOMO.

Jako córka opozycjonisty, nieraz słuchając w domu rodzinnych historii, nie mogłam pozostać obojętna. Obecnie jako prawnik pomagam w walce takim osobom o odszkodowania i zadośćuczynienia od państwa. Słyszę wiele przykrych historii, które jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że o sprawiedliwość trzeba walczyć, bo sama nie przyjdzie.

Dziś jest to całkowicie jasne, że to, co się działo w stanie wojennym, to była zbrodnia przeciwko narodowi polskiemu. Była oczywiście niezgodna z konstytucją. Dlatego należy ją rozliczyć do samego końca, czym zajmują się od dwóch dekad prokuratorzy IPN. W ciągu tego czasu skierowano akty oskarżenia do 170 osób: generałów, prokuratorów, sędziów, komendantów wojewódzkich MO, funkcjonariuszy służby więziennej. Wielu z nich nie doczekało się wymierzenia sprawiedliwości – powodami były przedawnienie, amnestia, śmierć. Niektórych też uniewinniono.

Wprowadzenie stanu wojennego miało na celu wymierzenie represji wobec działaczy „Solidarności”. Wielu z nich zabrano do Wojskowych Obozów Internowania. Srogą zimę spędzili w namiotach. Wymyślano im zadania pozbawione sensu. Cel? Chciano ich złamać. Do dziś wspomniane osoby żyją tymi wspomnieniami, a gdy o tym mówią, łamie im się głos, niektórzy niemal płaczą.

Jedni stracili zdrowie, jedni życie, jeszcze inni rodziny. Jeden z moich klientów został oddzielony od żony i dziecka, które finalnie trafiło do sierocińca na kilka miesięcy. Niektórzy załamali się, do dziś wspierają ich, także finansowo, inni działacze opozycji. To wtedy powstały przyjaźnie na lata, których nic nie jest w stanie zniszczyć. To oni razem walczyli o wolną, lepszą Polskę, jaką dzisiaj mamy. Niestety dziś mało kto o tym pamięta.

Jeśli znasz kogoś, kto przebywał w ośrodku odosobnienia, w więzieniu, w latach 1945-1989, skontaktuj się ze mną – pomogę: 695 334 607.


Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka