Gruuuummmm..... Gruuuudyyyduuuum! Trzask! Trzask! Bruuuuuuummmm....
-Niki! Niki!!! Gdzie jesteś Strachu?!!
I znów byłem całkiem spory. Zuzia stanowczo nie lubiła burzy! Nie dziwię się jej, bo wiem że burza potrafi być naprawdę groźna. Ale mieszkam już od wielu lat w tym domu i wiem że jest doskonale zabezpieczony piorunochronami. To są te druty, które okalają cały dach i schodzą do ziemi w kilku miejscach. Gdyby Zuzia mieszkała ze mną na drzewie, to ho ho, sam bym się bał! Drzewa podczas burzy są bardzo niebezpieczne, gdyż błyskawice uwielbiają uderzać w wysokie obiekty, takie jak drzewa, kominy i anteny telefonii komórkowej. Lubią uderzać też w góry. Ale przede wszystkim lubią metal. Dlatego tak chętnie wskakują na druty piorunochronów, a po nich podróżują wprost do ziemi. I dlatego wszystkie budynki, nie tylko wysokie, mają instalację odgromową. Niestety, wszelkie moje argumenty, jakich używałem by Zuzię uspokoić, przegrywały z zygzakami błyskawic i pomrukiem gromów. Cóż, nawet mądre dzieci mają prawo bać się burzy. W tajemnicy powiem wam, że Mama Zuzi też się boi burzy, choć jest już całkiem dorosła. Tylko że Mama, burzą się także zachwyca. Bo niewiele jest piękniejszych widowisk, jakie Natura potrafi nam, ludziom przedstawić. Pokazuje nam, że mimo naszych osiągnięć technicznych, komputerów, telefonów, samochodów, samolotów i promów kosmicznych, w porównaniu z jej potęgą jesteśmy wciąż jeszcze bardzo mali. Tylko jak doskonale nam to pokazuje! Błyskawice potrafią czasem przebiec w ciągu części sekundy, więc tak krótko jak trwa mrugnięcie oczami, pół nieba! I to odbijając się niekiedy od wielu chmur, tak że tworzą malowniczo rozjarzony zygzak na tle burego tła. Nawet najszybsze rakiety tego nie potrafią! A deszcz burzowy, siekący raz w tą, raz w tamtą stronę. Przez chwilę padający grubymi, rzadkimi i powolnymi kroplami, to znów drobny, gęsty i rzęsisty, jak gdyby chmura jak najszybciej chciała się go pozbyć. Tak, burza jest groźna, ale za to jaka cudowna!
-Wiesz co, Zuziu? Jeśli wolisz, to schowaj się na razie pod koc. Burza za chwilę przejdzie, zawołam cię wówczas, może będziemy mogli obejrzeć razem tęczę?
***
Warzyło się w burzy,
więc trzask - do kałuży
wnet piorun nieduży
uderzył z chmur w dół.
W kałuży zawrzało,
już woda się burzy,
aż krzak dzikiej róży
zanurzył się wpół.
Pan kucharz się przy tym,
z talerzem rozbitym,
nie stojąc jak wryty
przeczołgał pod stół.
Ujrzawszy strużynę
w toń wrzucił pierzynę,
stworzywszy wyżynę
zaryczał jak wół:
-Niegrzeczna ty burzo,
pozwalasz za dużo
ty sobie podróżą,
co wznosi tu muł.
Ja tobie pogrożę -
- mam w kuchni trzy noże -
i może być gorzej
bym lepiej się czuł!
Uniknął powodzi
gdy wodę zagrodził,
lecz choć nie na lodzie
pośliznął się był.
A burza z chichotem
uciekła z powrotem,
kałuża zaś potem
zmieniła się w pył.



Komentarze
Pokaż komentarze