Pan kotek był chory
i leżał w łóżeczku,
i przyszedł pan Doktór...
Teraz z innej beczki -
Pani Zima była
już lekko zmęczona.
Coś ją łamie, dusi,
czuje, że już kona.
Minał marzec przecież
i kwiecień już mija.
A tu pustka w łonie,
co kąsa jak żmija...
Poszła do lekarza,
w ramach NFZetu.
Pan doktor ją zbadał:
"Jest OK, kobieto.
Oziebłość masz w normie,
jajeczka też były.
Może przyjdź za miesiąc".
Ponad jej to siły...
"Lecz panie doktorze,
tak nieśmiało spytam,
w końcu przeciez jestem
zwyczajna kobita...
Kwiecień już w połowie,
a we mnie ta troska:
już o dobry miesiąc
spóźnia mi sie wiosna..."



Komentarze
Pokaż komentarze (3)