Jestem już po pierwszym wieczorze XL Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję" .
No cóż, kolejny raz potwierdza mi się to, co podejrzewałem już lat temu kilka: to już nie jest czas dla napaleńców brzdakających na gitarze i śpiewajacych nie tylko coś ważnego, ale przede wszystkim coś, co zapadło im w sercu. Od kilku lat to raczej giełda młodych zdolnych, którym się nie udało wejście do jakiegoś "xfactora" czy innego "aboproszepanajamamtalent".
Nie, nie uważam, że to bardzo źle, ci utalentowani powinni mieć swoją szansę. Pytam jedynie : "Dlaczego właśnie tu?"
Pierwszy wieczór konkursowy był poprawny. Spodobał mi sie znacznie bardziej niż ten sprzed roku, choć niektórzy z wykonawców maja dość szerokie pojęcie na temat tego, co poezją jest, a co bywa. Śpiewając tekst Osieckiej, bezwzględnie poetki, zapewne ma się mniemanie o obcowaniu z poezją. Niestety, poeci prócz wierszy piszą też wierszyki, rymowanki a także chałtury, bo jeść trzeba... I miło jest, gdy ktoś potrafi to odróżnić. Niewiele rzeczy mnie zachwyciło ( o tym potem), ale poziom był i tak nienajgorszy. Choć kolejny raz potwierdziło mi się przeczucie, że dzieci niekoniecznie powinni iść w ślady rodziców, co zaobserwowałem przy występie panny Czyżykiewicz, poprawnej i totalnie bezpłciowej...
Na szczęście mieliśmy też "złotoustego" Bogusława Sobczuka". Klasa sama dla siebie. Co prawda przyklejone do siebie miał dziewczę aktorsko-studenckie, jednak nie pozwolił do końca zniszczyć konferansjerki młodzieńczą energią pozbawioną elementarnych podstaw zawodu (dla dziewczęcia K.I. Gałczyński to autor tekstu piosenki, pewnie nie słyszała o takim poecie, ale to tylko przyszła aktorka, nie można wiele wymagać...). Panował nad widownią, starszy już pan, za to pan kompetentny i z pasją.
Po cześci konkursowej dała recital członkini Jury, Elżbieta Adamiak. Laureatka tego przeglądu sprzed 38 lat. Zziebnieta (9 stopni C), z chrypką oraz głosem, który nie jest już w stanie dorównać głosom tych dziewcząt z konkursu. I wiecie co? Wiekszości z tamtych panien nawet tych trzydziestu ośmiu lat będzie mało, by osiągnąć taka klasę! Rzecz nie do powiedzenia, trzeba posłuchać pani Eli na żywca.
P.S.: Nie do końca było tak źle. Mam nawet po tym wieczorze trójkę faworytów. No, dwójkę z plusem.
Plus to Monika Parczyńska. Dobry głos, dobra piosenka, żadnych udziwniań. A moja dwójka to Marcin Skrzypczak i Julita Zielińska. Do posłuchania i zobaczenia, nie do opowiedzenia. Trzymam kciuki też dzisiaj.
Gdyby u bukmacherów dało się obstawiać zwycięzców Spotkań Zamkowych, zaryzykowałbym nieco kasy.
...obstawiajc też kogoś po warsztatach Jerzego Satanowskiego jako numer dodatkowy, skoro miałbym stawiać kasę ;)
Dziś drugi wieczór konkursowy i recital Andrzeja Adami... tfu, Poniedzielskiego. Wrażenia jutro.
P.S.II.: Zapomniałem o lublińskiej grupie Quasimodo. Niby z innej bajki, ale to była ciekawa bajka.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)