To będzie krótka notka.
Potwierdzam wszystko to, co napisałem wczoraj. Nawet nazwiska mogę powtórzyć.
Numer jeden to dla mnie Marcin Skrzypczak. Na Spotkania Zamkowe z pewnością nie trafił z przypadku i wiążę z tym faktem pewne nadzieje.
Julita Zielińska - nie tylko zna tekst który śpiewa, ale także go rozumie. Czym znacznie sie różni od wiekszości swych koleżanek uczestniczących w Konkursie.
Monika Parczyńska - znacznie lepiej wypadła wczoraj, z gitarą. Dzisiejszy podkład zespołu muzycznego to dla mnie pomyłka. Jej teksty są kameralne i powinny pozostać surowe, z minimalistycznym podkładem. Lub subtelniejsza aranżacją.
I wreszcze grupa Quasimodo. Dużo starsi niż reszta wykonawców. Co się słyszy. Oni już nie szukają, bo znaleźli. Dobrą muzykę i dobre teksty. Że może zbyt rockowe na Spotkania Zamkowe? E, tam... Pod madrygały Monteverdiego trzeba poezję śpiewać?!
Czekam na werdykt.
A słowogra Poniedzielskiego? A co tu pisać... Poeta to poeta. Zwłaszcza taki!
P.S.: W tym roku nie dawałem Poniedzielskiemu ognia do papieroska. Albo rzucił, albo palił ukradkiem w miejscach niedozwolonych. Jeśli Zamek sfajczy sie przed niedzielą, to jeden z hymnów gatunku poezji śpiewanej "A jednak po nas coś zostanie" należało by zmienić na "Z dymem pożarów"...
P.S.II.: Dziś był z nami Młody. Przerażająco inteligentny jak na swoje niespełna 12 lat.
Jako, że wczoraj było przeraźliwie zimno, dziś doświadczona publiczność przyniosła ze sobą i okutała się w koce. Które to koce wymuszają pewną sylwetkę oraz sposób poruszania się. Co Młody nie omieszkał skomentować: "O, zjazd pingwinów..." Czego w przyszłym roku i Państwu życzę. ;)
P.S. III.: Nie padało! Już drugi dzień! Jako kronikarz muszę to zapisać...



Komentarze
Pokaż komentarze