Tkwi w sosnach smutny urok, a w brzozach celuloza. Przejechał ciągnik z furą. W lodówkę patrzę: zgroza... Bylice pylą w polu, a jedna z suk ma cieczkę. Choć miałem zrobić pranie, na razie to wywietrzę. Wahadło się waha, a nuda mnie nudzi. Samotność błaha, aż się chce do ludzi. Na zachodzie zmiany, cuda niestworzone. Ktoś przejechał vanem. Sąsiad bije żonę. Już dynie wypieliłem. Nastroje, nie nas troje. Naostrzę jeszcze piłę, napiję się i pojem. Bylice pylą w polu, niech choć chusteczkę znajdę. Przez nos tak właśnie piszę do Ciebie nieporadnie. Wahadło się waha, a nuda mnie nudzi. Samotność błaha. Trudno się nią łudzić. W polu kwitną maki prawem zakazane. Zasnę więc na bakier, zbudzę się nad ranem. Pod lampą krążą muchy, a gwiazdy ponad lampą. Czekałem na okazję, a teraz w nosie mam ją. Bylice pylą w polu, maciejka pachnie w sadzie. Nie można bardziej kochać, a tęsknić można bardziej... Wylewa w dali rzeka, a telewizja kłamie. W mym aucie dach przecieka, a przodem puszczam panie. Wahadło się waha, a nuda mnie nudzi. Musiałaś wyjechać? ...poczekam na budzik...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)