To znów ta brzydka jesień,
bez uniesień i bez liści już,
kiedy już dobrze wie się,
że przyniesie tylko śnieg i mróz.
Wyglądam, a za oknem ptaki mokre,
w szarej mgle.
Pogoda, że aż szkoda,
że tu przy mnie nie ma Cię.
bez uniesień i bez liści już,
kiedy już dobrze wie się,
że przyniesie tylko śnieg i mróz.
Wyglądam, a za oknem ptaki mokre,
w szarej mgle.
Pogoda, że aż szkoda,
że tu przy mnie nie ma Cię.
Kap, kap,
kap, kap,
plum, plum.
Za moim oknem spleenu ciągły szum.
Plum,plum,
plum, plum,
kap, kap.
To chyba kapie z nieba ten mój Ciebie brak.
kap, kap,
plum, plum.
Za moim oknem spleenu ciągły szum.
Plum,plum,
plum, plum,
kap, kap.
To chyba kapie z nieba ten mój Ciebie brak.
Z klonu ostatni opadł
ciemnozłoty zapomniany liść.
Przeklinam klimat
zanim zima do mnie zechce przyjść.
A bez za moją szybą
niecierpliwie pąk wypuszcza już.
Pamiętaj, zanim wrócisz,
w autobusie coś ciepłego włóż...
ciemnozłoty zapomniany liść.
Przeklinam klimat
zanim zima do mnie zechce przyjść.
A bez za moją szybą
niecierpliwie pąk wypuszcza już.
Pamiętaj, zanim wrócisz,
w autobusie coś ciepłego włóż...
Kap, kap,
kap, kap,
kap, kap.
To melancholii krople kapią na świat.
Cyt, cyt,
cyt, cyt,
cyt, cyt.
Po parapetach znów szeleszczą, dzwonią wśród szyb.
kap, kap,
kap, kap.
To melancholii krople kapią na świat.
Cyt, cyt,
cyt, cyt,
cyt, cyt.
Po parapetach znów szeleszczą, dzwonią wśród szyb.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)