98 obserwujących
742 notki
892k odsłony
701 odsłon

Awantura warszawska – co oni wiedzieli?

Wykop Skomentuj44

III. Armia Krajowa w Warszawie

Ocena sił własnych powinna być elementem, od którego planowanie wielkiej operacji należy zacząć. Do połowy lipca nawet Galareta-Komorowski zachowywał rozsądek, tak bowiem rozsądnie raportował Londynowi:

Przy obecnym stanie sił niemieckich w Polsce i ich przygotowaniach przeciwpowstańczych, polegających na rozbudowie każdego budynku zajętego przez oddziały, a nawet urzędy w obronne fortece z bunkrami i drutem kolczastym, powstanie nie ma widoków powodzenia. […] W obecnym stanie przeprowadzenie powstania, nawet przy wybitnym zasileniu w broń i współdziałaniu lotnictwa i wojsk spadochronowych, byłoby okupione dużymi stratami.

Czy 31 lipca w opisanej powyżej sytuacji coś się zmieniło? Czy Niemcy osłabli, zdemontowali druty kolczaste, opuścili bunkry, oddali swoje uzbrojenie na złom? Nie. Czy Polacy się wzmocnili, otrzymali dostawy broni i amunicji, zostali zasileni jednostkami spadochronowymi, w Kampinosie wylądowało współdziałające lotnictwo? Nie.

Jeśli więc między 14 a 31 lipca nic się w Warszawie nie zmieniło, to dlaczego zmieniona została decyzja wyłączająca stolicę z planu walki powstańczej? Zadecydowały względy pozamerytoryczne.

Stan uzbrojenia warszawskiej AK był żałosny. W cokolwiek (w sensie zardzewiały pistolet czy jedne granat zaczepny) uzbrojonych było około 5% z 40 000 zaprzysiężonych członków AK. Czy Komenda Główna miała tego świadomość? A jakże. Dowódca okręgu Chruściel uważał, że brak broni miała zastąpić furia odwetu. Jaka jest zdolność przeciwpancernego rażenia furią pojazdów opancerzonych – tego ów wybitny wódz nie ujawnił, ani wtedy, ani post factum. Wydaje się, że sam miał niejakie wątpliwości co do skuteczności oddziaływania furii, ponieważ przy następnej okazji zmodyfikował swój pomysł – powstańców pozbawionych broni należy uzbroić po zęby w siekiery, kilofy i łomy. Po czym skierować do ataku na „fortece z bunkrami i drutem kolczastym”, wyposażone w karabiny maszynowe.

IV. Podsumowanie

Jednym z ulubionych argumentów apologetów burzenia miast i przelewania potoków krwi bratniej jest „oni nie wiedzieli/w ówczesnym stanie wiedzy nie mogli/trudno było przewidzieć” etc. Niby my, z bezpiecznej perspektywy całych dekad, mamy luksus znajomości wszystkich faktów. Powyższy szkic pokazuje, że to nieprawda. Łajdacy z KG AK, odpowiedzialni za wszczęcie w Warszawie zbrodniczej awantury, mieli pełną świadomość następujących faktów:

1. Zachód nie pomoże

2. Nie będzie dużych zrzutów zaopatrzenia, Brygady Spadochronowej, wsparcia lotnictwa taktycznego

3. Zachód pozwoli Stalinowi zaprowadzić na terenie RP swoje porządki, co właśnie od 21 lipca zaczął robić

4. Zachód nie zrezygnuje z Sowietów, najważniejszej siły lądowej walczącej z III Rzeszą, by zaspokoić potrzeby coraz mniej potrzebnych, a coraz bardziej kłopotliwych Polaków

5. Liczenie na moralny odzew świata to skrajna naiwność

6. Sytuacja na froncie nie daje gwarancji szybkiego zdobycia przez Sowietów Warszawy

7. Niemcy będą bronić linii Wisły

8. Niemcy ściągają w tej intencji posiłki

9. Siła ofensywna armii Bogdanowa jest stępiona

10. Atak słabo uzbrojonej AK na niemieckie stanowiska w mieście nie rokuje powodzenia

11. AK jest za słaba, by samodzielnie zdobyć i utrzymać miasto

12. Jeśli powstanie wybuchnie za wcześnie i nie otrzyma pomocy, wtedy „zostaniemy wyrżnięci” (Pełczyński).

No i zostaliśmy wyrżnięci, ponieważ nic – wedle stanu ówczesnej wiedzy KG AK - nie przemawiało za tym, by 1 sierpnia wszczynać w mieście awanturę.


Wykop Skomentuj44
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale