91 obserwujących
470 notek
315k odsłon
133 odsłony

TRAFFIC. Wieczór autorski cz.3. odpowiedź na recenzję Małgorzaty P.

Wykop Skomentuj2

Poeta podpisuje swoje dzieło swoim imieniem i nazwiskiem i na tym koniec.

Wiersz ma się bronić sam, bez dodatkowego sztafażu. Opowieści o trudnym dzieciństwie, przymarzaniu nosa do szyby, stresie zżerającym nerwy przed uniwersyteckim egzaminami, bezrobociu, ilości wypitego alkoholu, czy uprawianych dyscyplinach sportu.

Myślę, że poeci przypominają tutaj matematyków, którzy robią dokładnie tak samo: imię i nazwisko, i dalej lecimy z założenia, lub definicja po definicji. Bez Oxfordów i Strandfordów.

Myślę też, że podobnie robią logicy.

Wiele fundamentalnych starożytnych tekstów, głównie indyjskich /wedyjskich/ jest zbiorem lakonicznych krótkich aforyzmów. Maksymalnie uproszczonych, i wyciętych metodą logiczną.

W ciągu tych kilku miesięcy pisania odpowiedzi na recenzję, zakończyłem lub rozpocząłem kilka tekstów o charakterze panoramicznym, przeglądowym lub prognostycznym nawet do 2170 roku /co widać na blogu/. I rozpocząłem nowe projekty poetyckie „Wyspa Łabędzi” i „The Hippocrates Oath”. Co daje też dystans do postrzegania własnych wcześniejszych tworów poetyckich.

A jednocześnie zacząłem zbierać w plik wieloletnie notatki pisanej od 1998 mojej monografii, czy szerszej wypowiedzi o parateatrze „warsztatu” lubelskiego, studenckiego zespołu teatralnego, którego poszukiwania zaczęły się w 1975 w październiku, po stażach parateatralnych w Instytucie Aktora Teatrze Laboratorium Jerzego Grotowskiego we Wrocławiu /czerwiec-lipiec 1975/.


Do poezji przyszedłem z parateatru. Mam inne rozumienie sztuki od poetów


Ten ostatni fakt szczególnie podkreślam, gdyż w sensie sztuki wywodzę się z tej dyscypliny – parateatru. Debiut poetycki miałem dopiero w 1977 w lubelskim tygodniku KAMENA. Dlatego mam inne podejście do dokumentacji swojej działalności. Zupełnie nie-poetyckie.

Również moje blogowanie tutaj na Salonie24.pl w 2007 zaczęło się od pokazania moich artystycznych korzeni, lub nawet początku mojego myślenia kategoriami sztuki: notka o Jerzym Grotowskim. Innych notek poświęconych parateatrowi lub Grotowskiemu i jego aktorom głównie moim nauczycielom parateatru Renie Mireckiej i Zbigniewowi Cynkutisowi zamieszczonych na moim blogu „Świat jako teatr” jest aż 16.

Na Grotowskim się jednocześnie nie wożę co widać po tekstach na blogu – nauczywszy się maksymalnie parateatru od tych geniuszy aktorstwa i parateatralnej metody podczas UPTN, po powrocie do Lublina od października 1975 wypracowałem wraz z zespołem przyjaciół ciężką harówą 8 miesięczną zupełnie nowe drogi parateatru. Odwrotne od poczynań Grotowskiego na przełomie 1975-1976 czyli „Teatru Źródeł” – w stronę prawdziwie otwartego teatru, otwartych wielogodzinnych i wielodniowych akcji parateatralnych dostępnych dla wszystkich bez wyjątku. Ale będzie to kiedyś i potem w tekstach o warsztacie.


Kilka zdań o samej recenzji


Recenzja zawiera 9 rozdziałów – papierków lakmusowych - którymi można przeanalizować tom TRAFFIC. Oraz zarysowanie kilka innych obszarów, pól badań dla analizy.

Jak wiadomo za recenzje się dziękuje – nie odpowiada.

Rozszerzona forma wypowiedzi jaką widzi tutaj Czytelnik wynikła z postawionego pytania: czy zarysowane „9 papierków lakmusowych” nadaje się do analizy każdego tomu poetyckiego?

A więc czy może być wygodnym narzędziem dla krytyki literackiej.

Czy ma wyłącznie zastosowanie dla TRAFFICU?

Ważnym dla Czytelnika faktem powinno być, że recenzję sporządziła osoba z pozycji przeciętnego /każdego/ czytelnika poezji. Nie będąca czytelnikiem poezji na co dzień. Czyli tak jak wszyscy. Ale mająca doświadczenie recenzenckie, wykształcenie czysto empiryczne i znawstwo w technologiach komputerowych.


1/ Salon24.pl


Recenzentka słusznie rozpoczęła od spozycjonowania autora tomu do Salonu24.pl.

Od debiutu bowiem w lubelskiej „Kamenie” i kilku wierszy w „Nowym wyrazie” nie publikowałem w PRL. Zawsze też wolałem czytać wiersze znajomym, niż publikować. Gotowy natomiast tom z 1978 „Uśmiecha się do czarnej alei” mający dobrą opinię przerwał stan wojenny.

W stanie wojennym nie publikowałem wcale, traktując to jako sprzeciw.

Po stanie wojennym opublikowałem dopiero w latach 1993-1995 kilka wierszy w przemyskim „Strychu kulturalnym” i w „Spojrzeniach przemyskich” (nacz. red. Marek Kuchciński) oraz 3 wiersze w „Nowej okolicy poetów” w 2008 (red. nacz. Jacek Napiórkowski). Jako osoba internowana miałem bowiem świadomość braku lustracji środowiska literackiego, stąd nie kwapiłem się zbytnio do druku. Po pewnym czasie samą myśl o publikacji zacząłem uważać za jakąś fantasmagorię, deja vu, lub „Folwark zwierzęcy” Orwella.

Stąd pojawienie się platformy blogerskiej Salon24.pl było dobrym rozwiązaniem.

Tutaj od 2008 zacząłem publikacje wierszy od awangardowej zaproponowanej przeze mnie formy tzw. „Poezji Sieciującej”. Od 2010 zacząłem wydawać czasopismo „Poetry & Paratheatre”, w 2013 rozpocząłem pierwszy w świecie wirtualny festiwal poezji pod nazwą „Th’ Republic of Poets.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura