W poprzednim odcinku:
Marietta Prolak idzie odebrać dyplom ukończenia zaocznych studiów licencjackich w Wyższej Szkole Managementu, PR i Zarządzania Strategicznego. Jest absolwentką kierunku "Human Resources i Europeistyka", specjalność „Ekologia”. Jej praca licencjacka pt. "Równouprawnienie kobiet, a globalne ocieplenie i prawa człowieka w Tybecie" dostała piątkę. Dziewczyna jest podwójnie szczęśliwa. Wie bowiem, że kolega szwagra męża siostry jej koleżanki z solarium ma dojścia do kogoś w urzędzie. Ten ponoć widział ją na fitnesie i chciałby zweryfikować jej cv oraz referencje.
W bieżącym odcinku:
W bieżącym odcinku:
Stefan Prolak myje zęby nową pastą z mikrogranulkami i siłą wodospadu. Już trzeci raz od czasu przyjścia z pracy. Nie żałuje sobie. W promocji dostał przecież nie tylko kubek-niekapek, ale też dwie szczoteczki z inteligentną główką i eko-włosiem. Żona Stefana krzyczy z kuchni: "Po co lejesz tyle wody młotku! Kto zapłaci te rachunki?" Stefan zakręca szybko kurki. Jest wściekły na siebie. Nie z powodu opłat i cierpkiej reprymendy żony, ale suszy w Afryce. W ferworze higienicznych uniesień zapomniał o tym kontynencie...
Z odrętwienia wyrywa go głos córki. "Ić już tato se. Bede szła na rozmowe kwalifikacyjną. Chce se wiec jeszcze wsadzić nowy kolczyk w nos i wyjąć ten z pępka, bo mi sie ślimaczy. Co jak sukienka mi sie usyfi?"
Z odrętwienia wyrywa go głos córki. "Ić już tato se. Bede szła na rozmowe kwalifikacyjną. Chce se wiec jeszcze wsadzić nowy kolczyk w nos i wyjąć ten z pępka, bo mi sie ślimaczy. Co jak sukienka mi sie usyfi?"
W następnym odcinku:
Marietta Prolak spotyka się z asystentem młodszego inspektora ds. poligrafii w lokalnym urzędzie - Dariuszem A. Druczkiem. "Mów mi Dario, bejbi" - wita ją serdecznie. Rozmowa w golfie trójce przy hamburgerze i coli mija szybko i przyjemnie. Dariusza jednak nie ma czasu. " Spotkajmy się na lanczu u mnie w urzędzie. Mamy ful wypas stołówkę" - składa szybką propozycję.
Po powrocie Marietta chwali się obiecującą znajomością. Matce to nazwisko nie jest obce. "Druczek, Druczek...Zaraz, zaraz... Kładł nam kiedyś kafelki! O mój boże. Nasza abiturientka spotyka się z człowiekiem po zawodówce!"
Przerażonemu Stefanowi wypada z dłoni Wyborowa. Tuląc twarz w dłoniach zamiera katatonicznie.
U sąsiadów na dole słychać rytmiczne stukanie. To Ambroży i Stefan tłuką kotlety paląc indyjskie trociczki.
Marietta płacze.
Po powrocie Marietta chwali się obiecującą znajomością. Matce to nazwisko nie jest obce. "Druczek, Druczek...Zaraz, zaraz... Kładł nam kiedyś kafelki! O mój boże. Nasza abiturientka spotyka się z człowiekiem po zawodówce!"
Przerażonemu Stefanowi wypada z dłoni Wyborowa. Tuląc twarz w dłoniach zamiera katatonicznie.
U sąsiadów na dole słychać rytmiczne stukanie. To Ambroży i Stefan tłuką kotlety paląc indyjskie trociczki.
Marietta płacze.
r-b s




Komentarze
Pokaż komentarze (3)