Prolacy Prolacy
70
BLOG

Odcinek jedenasty "Życiowe wybory"

Prolacy Prolacy Kultura Obserwuj notkę 2

W poprzednim odcinku:

Młody Denis Prolak pisze próbną maturę z języka polskiego i przygotowuje multimedialną prezentację pod tytułem: „Szerokopasmowy dostęp do Internetu w Afryce sposobem na walkę z dyskryminacją płci i głodem na tym kontynencie”. Właśnie zestawia wstrząsające zdjęcia wychudzonych dzieci piszących kredą po zniszczonej tablicy z fotografiami dobrze odżywionych i eleganckich biznesmenów w białych koszulach korzystających z nowoczesnych rzutników. „Nie ma że boli burżuje!” – myśli poprawiając jedną dłonią świeżo wyprasowaną arafatkę, a drugą kręcąc modlitewnym młynkiem buddyjskim. Wprawdzie nie udaje mu się odszukać potwierdzających tę tezę badań, ale jest pewien, że gdyby komuś chciało się to sprawdzić okazałoby się, że dane z przygotowanego przed chwilą slajdu nie odbiegają zbytnio od rzeczywistości. Tam na tle sawanny i lwa z twarzą Che Guevary zamiast pyska, wskakują kolejne literki układając się w treść następującą:

- Gdyby w co piątej afrykańskiej wiosce,
- co siódme afrykańskie dziecko,
- miało co drugi dzień godzinę dostępu do Internetu,
To
- już co czwarta afrykańska rodzina,
- z więcej niż dwójką dzieci,
- mogłaby co trzy dni:
- wypić litr wody więcej niż zwykle,
- i aż sześć razy w miesiącu najeść się do syta pochodzącym z darów twarożkiem sojowym tofu.

Denis jest bardzo dumny ze swoich rachunków oraz pewny piątki, czy może nawet szóstki. Wie bowiem, że oceniająca pracę pani Szczotek „Mówcie mi Dharma dzieciaki” jest ekolożką i choć wzrusza ją najbardziej foka szara i antylopa szabloroga, to przecież los afrykańskich pociech też nie jest jej obojętny. Myśli: „Na pewno trafiłem w jej gusta”.


W bieżącym odcinku:

Pani Prolakowa skarży się mężowi: „Ten nasz Denis to chłopak jak z telenoweli, ale nie podoba mi się, że chce studiować tybetologię na mongolistyce. W jakim urzędzie dostanie pracę po takim kierunku?”. Stefan Prolak nie zgadza się z żoną twierdząc, że to kierunek z przyszłością i Denis będzie mógł zostać przedstawicielem handlowym w jakiejś firmy handlującej z państwem środka. „Przecież Tybet i Chiny to praktycznie to samo. Zerknij na mapę złotko.” – stwierdza stanowczo. Pani Prolakowa nie jest jednak przekonana. Wie dobrze, że nie ma pewniejszej pracy niż w państwowej instytucji. „Szczęście, że chociaż nasza córka wie o tym i kręci się w środowiskach zbliżonych do urzędniczego establishmentu.”

W następnym odcinku:

Marietta Prolak faktycznie kręci się w tak cenionych przez matkę środowiskach coraz intensywniej i dzięki wytrwałości oraz zaangażowaniu bliska jest poznania samego zastępcy naczelnika Wydziału Kultury pana magistra Sobka. Dariusz A. Druczek jest jednak zazdrosny i utrudnia jej wizytę u prominentnego urzędnika. Marietta żali się koleżance z solarium:
„Nie po to tak ciężko studiuję żeby Daro hamował mi horyzonty”.
Ta radzi jej:
„Daj se na luz, pochytasz to jeszcze spoko mówię ci”.
Marietta nie jest przekonana, więc stwierdza stanowczo:
„Czas to pieniądz, jestem zbyt blisko celu by spocząć na manowcach”.

W tym samym czasie dwieście kilometrów na Północ od Prolaków siostra Stefana Julia Pustkowiak aż podskakuje z radości. Jest członkinią Plafoniery Obywatelskiej i dzięki temu będzie mogła wybierać jej kandydata na prezydenta za pomocą Internetu. „Nie na darmo człowiek inteligentny ma od dawna stałe łącze.” myśli – „Teraz zazdrości mi cała Polska”.

Ambroży i Szczepan nie wystąpią w tym odcinku.


                                                                                                                                                                                               r-b s




 

Prolacy
O mnie Prolacy

Kiepscy? Lubicze? Mostowiakowie? Tylko Prolacy! r-b s

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura