Prolacy Prolacy
96
BLOG

Odcinek siedemnasty "Sportowcy i Filantropi"

Prolacy Prolacy Kultura Obserwuj notkę 3

W poprzednim odcinku:
 

Stefan Prolak z rozrzewnieniem ogląda powtórkę największych sukcesów polskich sportowców na dopiero co zakończonej olimpiadzie. Czuje dumę, ale też niepohamowaną wściekłość i dobijającą bezsilność. Pamięta bowiem doskonale dramatyczne wystąpienie byłego ministra sportu, który przed siepaczami bliźniaków musi ukrywać się gdzieś na amerykańskich polach golfowych.
"Zobacz” – mówi do czytającej „Trele-Nowele” żony - „To najlepsze zimowe igrzyska w naszej historii, a oni tak zaszczuli człowieka, który odpowiadał za sport w czasach, gdy nasze Orły i Jaszczębie się do nich przygotowywały. Czy jeszcze długo przez takie pomówienia najlepsze syny tej ziemi będą do poniżającej emigracji politycznej zmuszani?”

 

W bieżącym odcinku:

Stefan Prolak ma wątpliwości, czy jego ulubiony poseł Gasiryś nie przesadził zarzucając jednemu z dwóch najlepszych możliwych kandydatów na prezydenta niewystarczającą lojalność w stosunku do partii elit.
„To niemożliwe” – myśli sobie – „Widziałem go wielokrotnie w telewizji i chociaż kiedyś faktycznie należał do partii ludzi ze społecznych nizin, to przecież tylko po to, by ich edukować. Gdy wreszcie uświadomił sobie, że różnica w poziomie jest nie do przeskoczenia, wrócił do swoich. Zresztą ktoś o takim wyglądzie i obyciu na pewno nie mógłby nas ludzi wykształconych do wiatru wystawić.”

Stefan dzieli się swoimi obiekcjami z żoną i ta spokojnie mu wyjaśnia:

„On jest za młody i to jedyny powód. Może być prezydentem, ale później. Teraz jest czas tego uroczego dojrzałego mężczyzny z subtelnymi wąsikami. Aż nie mogę się doczekać, kiedy „Trele-Nowele” zamieszczą fotoreportaż z przygotowań do Wielkanocy w jego rodzinnym domu. Na pewno pielęgnuje jak my tradycje. Z tą różnicą, że nie jak ty młotu butelką po płynie do mycia szyb i zimną wodą, ale subtelnie, godnie - z umiarem i dystyngowanie, w śmigus dyngus spryskuje swoją małżonkę jakimiś kokoszanel perfumami.”


W następnym odcinku

Denis Prolak wścieka się, ponieważ śnieg topnieje i nie może iść do lasu ze swoimi nowymi biegówkami. Zastanawia się, czy zakupiony na tę okazję profesjonalny strój dla ludzi aktywnych z oddychającego materiału i nano-wypustkami sprawdzi się w codziennym użytkowaniu.

Marietta Prolak poznaje sekretarza regionalnego młodzieżówki partii opozycyjnej do partii elit i nie jest przekonana, czy pójście z nim do kina nie będzie stratą czasu. Decyduje się jednak i po powrocie w nocy do domu długo zastanawia się, co ten miał na myśli mówiąc, że ma nadzieję, że nie jest kolejną Anetą Szewczyk, „bo tacy głupi to my już nie som i się wszystkiego wyprzemy.”

Stefan Prolak z małżonką oglądają telewizję i wyjątkowo zgodnie cieszą się, że wreszcie państwo będzie mogło odbierać dzieci rodzicom, których nie stać na ich wychowanie. Stefan mówi do żony:
„Popatrz, gdybyśmy nie byli wyższą klasą średnią z perspektywami, nasza córka i syn zamiast się teraz kształcić i piąć po szczeblach kariery samorządowej, a kto wie czy nie wojewódzkiej, nie wiadomo kim by się stali. Trudno, takie są koszty bycia w awangardzie tego narodu – nie chcieli planować rodziny, będziemy się na potomstwo tych nieudaczników z naszych podatków teraz składali."
„Tak” – zmieniając program na "Hiper Nianie" przytakuje żona Stefana – „Bo wszystkie dzieci nasze są i my je bardzo kochamy”.


U sąsiadów na dole słychać podniesione głosy. To Ambroży odgraża się Szczepanowi, że jeżeli nie pozmywa zaraz naczyń, to Kasjan nie on odziedziczy po nim mieszkanie.

 

r-b s

 

 

 

Prolacy
O mnie Prolacy

Kiepscy? Lubicze? Mostowiakowie? Tylko Prolacy! r-b s

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura