Zjawisko "lustra energetycznego" to dla mnie wciąż jedno z najbardziej intrygujących zjawisk w psychologii.
Nieodmiennie, za każdym razem "zaniemówiam", kiedy mam do czynienia z owym - czy to w wirtu, czy w realu.
I myślę, jakim cudem człowiek - skądinąd wykształcony, z powielonymi fakultetami, aspiracjami i innymi bzdetami - może być aż tak blind?
Odpalam rozbiegane myśli :
- Muszę jej to uświadomić, muszę jemu to wyjaśnić. To niepodobne, aby dorosły człowiek aż tak się ośmieszał.
I nie mówię tu o jakichś marnych niuansach.
Przypadki z kilku dni ostatnich.
Siedzę w knajpie ze znajomą.
- Mówię Ci -( mówi mi ).
- No, mam taką koleżankę, która chodzi do kawiarni tylko po to, aby się rozglądać i polować. No mówię Ci - ja to np chodzę tylko po to, aby coś dobrego zjeść w fajnym klimacie.
Podczas wygłaszania jakże szlachetnego monologu, czas cały zerka w okolice kilku sąsiednich stolików i szeptem relacjonuje kto, i czy na nią patrzy.
Finalnie stwierdza, że ten co do niej mrugnął, to palant, bo nie sfiniszował jakże ciekawie zapowiadającej się znajomości (sic!)
Pozostaję w tak potwornym osłupie, że już nie wiem co mi bardziej przeszkadza - czy infantylizm owej osoby, czy fakt posiadania przez nią klapek dorożkarskich nałożonych z rozpędu na całą twarzo- czaszkę wraz z mózgowiem.
Skądinąd kobieta z fakultetami. Powielonymi - a jakże.
Przykład drugi:
Stek obelg na kobietę, która wtrąca się w życie młodego, obcego dla niej mężczyzny. Robi z siebie zastępczą matkę i próbuje nim w sposób perfidny kierować.
Stek obelg wygłasza kobieta, która robi identyczną robotę w stosunku do młodej dziewczyny. Manipulacja grubymi nićmi szyta.
Skądinąd kobieta z fakultetami. Powielonymi - rzecz jasna.
Nie uświadamiam, nie wyjaśniam, nic nie robię.
Właściwie to nawet nie potępiam.
Boję się, że ja też....


Komentarze
Pokaż komentarze (1)