Leje mi się z nosa jak nie pamiętam kiedy.
Się lało.
Łeb ( dla purystów - głowa) mi kołuje oraz ciąży, rzec by się chciało - kalafiorem.
Kaszlę - jak nie przymierzając kaszalot.
Plączą mi się w pracy jakieś ludzie, które nie wiedzieć czego od mnie chcą.
Jak by nie mogli chcieć od jakiegoś innego człowieka.
Czy ja jestem jakimś niezbędnikiem ludzkim?
Nos mi zczerwieniał ( nawet nie wiem jak się pisze sczerwieniał, bo ledwo na dodatek na oczy widzę) i zasłonił powab mej niewątpliwej urody, która jakimiś resztkami niewątpliwie się trzyma.
Mam dziś kilka ważnych eventów ( dla purystów - wydarzeń ), ale pier.........lę, co będzie to będzie, zwisa mi to kalafiorem ( jak to jednak człowiek się sugeruje odwiedzającymi go salonowymi gośćmi, żeby nie powiedzieć - gościami.)
Za oknem jakiś śnieg leży.
No leży, a co ma robić? Stać?
Jeść nie woła - to niech se leży.
Dobrze, ze mam papier toaletowy do dmuchania nosa.
Biały - może kamuflować chusteczki higieniczne.
Zaraz kawę se zrobię i zacznę dzień.
Jak pięknie jest żyć....
dopisek:
POdobno oprócz mnie wszyscy są chorzy :-)
Jesssu, moja małostkowowść mnie kiedyś zabije.
dopisek 2
Powiększone litery powyżej są dziełem kompletnego przypadku.
To dziwne - zważywszy na fakt, że nie wierzę w przypadki i inna opcja jest moją łulubioną, ale na pewno nie ta.
Nauczyciel, przewodnik po Lubelszczyźnie, pasjonat turystyki,rozkminiania, pisania, życia. Zachęcam do zawodowego kontaktu - nikt tak Lubelszczyzny nie pokaże jak Promiss :-) 508 093 668 Właścicielka bloga na innej platformie, kiedyś tam - wiele lat, w kategorii - "Absurd". Myślę, że to istotna informacja dla komentujących, zwłaszcza, że czasem wchodzę w konwencję. Ale tylko czasem.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości