Gadżety w życiu człowieka - paradoksalnie - miast satysfakcjonować, rozwalają go.
Na dłuższą metę - rzecz jasna.
Wyobraźmy sobie sytuację, że kradną ci smartfona, laptopa, ipoda ( czymkolwiek TO jest), zwykły telefon, krótkofalówkę, mikrofalę.
Kradną ci to w XXI wieku.
Ty człowieku przestajesz żyć.
Stajesz się jak małe, bezradne dziecię.
Wpadasz w depresję.
Nie masz umiejętności, które jeszcze w XX wieku miał każdy harcerz, więc stajesz się bezwolną ofiarą, której zabrano zabawki.
Nie mówiąc o tym, że nagły brak dostępu do rzeczy, które dostarczały ci adrenaliny, serotoniny oraz endorfin, powoduje szok organizmu, czyli zespół odstawienny.
Miałam i mam do czynienia z ludźmi uzależnionymi.
Za każdym razem zdumieniem napawa mnie fakt, iż człowiek ewidentnie uzależniony, twierdzi, że uzależniony nie jest.
Że doskonale poradziłby sobie BEZ.
Takie tam klapki na oczach i mechanizm obronny.
Mówię:
- No to może spróbuj żyć bez tego.
- ALE PO CO?
No właśnie - po co?
Jeśli są protezy, dzięki którym możemy przejść przez życie w miarę z frajdą, to może niech sobie są.
I dopóki nam ich nie zabiorą - pozostańmy w błogostanie niewiedzy....
...że bez nich
już nie mam życia...?
Nie martw się.
Do Nowego Porządku brakuje jeszcze chipa.
Ale już niedługo.
Wtedy - nawet jeśli ci coś podpi...przą, to i tak nie zginiesz.
Wielki brat ma na ciebie oko.
Hellllloł.....
Nauczyciel, przewodnik po Lubelszczyźnie, pasjonat turystyki,rozkminiania, pisania, życia. Zachęcam do zawodowego kontaktu - nikt tak Lubelszczyzny nie pokaże jak Promiss :-) 508 093 668 Właścicielka bloga na innej platformie, kiedyś tam - wiele lat, w kategorii - "Absurd". Myślę, że to istotna informacja dla komentujących, zwłaszcza, że czasem wchodzę w konwencję. Ale tylko czasem.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości