Mam znajomego - skądinąd niezwykle wykształcony człowiek, z prestiżowym zawodem, świetnie funkcjonujący , ale opowiada mi pewną ciekawostkę ze swego życia.
- Promiss - mówi.
Codziennie parkując wóz przed firmą, uskuteczniam godzinny ranny spacer - dla zdrowotności.
I codziennie na tym spacerze spotykam palanta, który nie wie, że mijając się na chodniku, mijamy się z prawej strony.
- No zdarza się - mówię. I co z tego?
- No, wkurwia mnie to.
- No to zmień trasę - mówię.
Patrzy na mnie jak na kosmitę.
- Albo odpuść - mówię
Patrzy na mnie jak na kosmitę nr 2
- No to co zrobisz?
Z błędnym wzrokiem mówi:
- Nie odpuszczę.
Tak więc człowiek ów funduje sobie codzienny, wieloletni stres z kompletnie obcym człowiekiem.
Buzuje adrenaliną z rana i szykuje się na bój.
Szarżuje co dzień na palanta i za każdym razem jak czołgi taranują się prawie - na chodniku, bo żaden nie ustąpi.
Ja rozumiem panowie - ego, testosteron i te sprawy, ale to naprawdę zakrawa...
Jak ustąpię to:
- okażę się tchórzem
- będę ofiarą
- kobieta się mnie wyrzeknie
- napiszą o tym w gazetach
- zwolnią mnie z pracy i z życia
To naprawdę przepotężne argumenty, aby jednak walczyć do krwi ostatniej i nie poddać się nigdy.
Jednakowoż myślę, że zdecydowanie większą odwagą byłoby zejść z ega i popatrzeć z boku.
Ale którego z mężczyzn stać na świadome odpuszczenie ?
Testosteron i mózg limbiczny podpowiadają Wam co innego.
No to się mordujcie.
Wasza broszka. :-)
Nauczyciel, przewodnik po Lubelszczyźnie, pasjonat turystyki,rozkminiania, pisania, życia. Zachęcam do zawodowego kontaktu - nikt tak Lubelszczyzny nie pokaże jak Promiss :-) 508 093 668 Właścicielka bloga na innej platformie, kiedyś tam - wiele lat, w kategorii - "Absurd". Myślę, że to istotna informacja dla komentujących, zwłaszcza, że czasem wchodzę w konwencję. Ale tylko czasem.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości