Czekając na wiosnę, awans, miłość, śmierć i Godota , przegapiamy to - co pomiędzy.
Znam ludzi, którzy już u schyłku -a wciąż czekają, z nadzieją, że może się zdarzy.
Co ma się zdarzyć - pytam?
Nic się nie zdarzy, manna nie sypie - wbrew pozorom.
Manna to przeżytek - na użytek plątających się po pustyni oraz matek i dziecków sprzed ery rozpuszczalnych.
Znam takich, co u schyłku i mimo wszystko wciąż nadziejnych.
Samooszukiwanie się to wszystko, co mają, a swoje życie oddają w ręce przypadku, dobrego lub złego losu, gościa, co manną sypie.
Nie przyjdzie im do pustego łba, że może by ruszyć tyłkiem samodzielnie i coś stworzyć.
Na podobieństwo Big Booma - na ten przykład.
Za ambitnie?
No właśnie. A niby dlaczego?
Samoograniczenie to wszystko - oprócz samooszukiwania - co mają.
Rzesza nieudaczników umiejących tylko krytykować tych, co próbują - z większym lub mniejszym skutkiem.
Masa trollowska łyknąwsza wszystkie rozumy, pouczająca i sypiaca z rękawa prawdami objawionymi.
Pomiędzy pilotem a laptopem w okruchach chipsowych.
Zrób coś.
Jeśli nie umiesz - przynajmniej się zamknij.
Zrób coś - za chwilę koniec twojego życia na tej ziemi.
Zrób coś - bo mnie wkoorwiasz.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)