Co Nas trzyma w tym świecie, gdzie kara goni karę. Zakaz goni zakaz, a MY -zwykli kibole- jesteśmy narażeni na szykany ze wszystkich stron barykady. Gazeta Wyborcza wypowiedziała Nam otwartą wojnę. Toczymy walkę z postkomunistami, neo-żydokomuną i innymi dewiantami... Wybraliśmy drogę z której nie ma odwrotu.
Pasja, miłość, poświęcenie - trzy słowa bez których nie moglibyśmy żyć. Wybraliśmy takie życie, dla jednych to zwykła głupota, dla innych ogromne poświęcenie. 1 sierpnia dopiero minął. Mieliśmy możliwość na "własne oczy" przekonać się jak wiele w swoje "życie kibicowskie" wkładają kibole. Obchody wybuchu Powstania Warszawskiego (oraz także wielu innych, ale jeszcze nie czas, aby o nich pisać), oddolnie zaczęli tworzyć właśnie Ci, których "neokomuna" obraża słowami: faszyści, naziści itd. Ogrom pracy włożonej w tą uroczystość jest tak wielki, że na jego opisanie potrzebowałbym sporo czasu. Oddajmy, więc głos ks. J. Wąsowiczowi: Rocznica wybuchu powstania, to także ukoronowanie wielomiesięcznej ciężkiej pracy środowiska kibiców Legii Warszawa, którzy od kilku dobrych już lat dbają nie tylko o nadanie właściwej rangi uroczystościom i promują to fundamentalne dla naszej najnowszej historii wydarzenie wśród młodego pokolenia, ale przez cały rok troszczą się pieczołowicie o żyjących jeszcze bohaterów sprzed 68 lat, a także o groby ich poległych przyjaciół. Wysiłki i mrówcze zaangażowanie setek osób przyniosła efekty. We wszystkich miejscach pamięci w Warszawie pojawiły się znicze i kwiaty z herbem Legii, na Powązkach i w wielu innych miejscach kibice rozprowadzili tysiące chorągiewek z symbolami Polski Walczącej, pojawiły się one na powstańczych kwaterach w wielu przypadkach z odznakami konkretnych ugrupowań. O godz. „W” w wielu miejscach stolicy odpalono setki rac. Kibice własnym transportem dowozili kombatantów na uroczystości, gdzie czekały przygotowane dla nich zorganizowane przez piłkarskich fanów krzesełka i woda. Dzięki przyjaciołom z legijnej grupy OFMC mogłem w tym wszystkich brać osobisty udział. Bardzo wam dziękuję! Nikt i nic nie jest w stanie odebrać Wam serca włożonego w to co robicie.
Jak widzimy grupa OFMC (Old Fashion Man Club) całe swoje siły zagospodarowali, aby ta uroczystość (szczególnie ważna dla warszawiaków) była godnie obchodzona. Wspomnijmy także o dzielnicach oraz poszczególnych FC, którzy uczcili pamięć Powstańców. W całej Polsce nie zabrakło wyrazów "pamięci" za pomocą transparentów. Pod Torwarem razem z kibicami Legii była obecna również delegacja Lecha Poznań, która później razem z kibolami warszawskiej drużyny udała się na Kopiec Powstania Warszawskiego. Efektowna oprawa Śląska Wrocław na meczu Ligi Mistrzów ze szwedzkim Helsingborgiem zasługuje na ogromne oklasky! W ten weekend także kibice węgirskiego klubu: Ujpest oddali hołd walczącym o wolność Warszawy.
Realizowanie swojej pasji bez miłości, bez wiary, w to co się robi, nie ma najmniejszego sensu. Poświęcamy swój czas, swoje pieniądze, aby być z drużyną na dobre i na złe. Ale czy tylko z drużyną? Cała "otoczka" ma często większe znaczenie niż mecz. Fanatyzm jest zjawiskiem wspaniałym. Jednak realizowanie go w środowisku ludzi z którymi się rozumiemy jest jeszcze bardziej wartościowe. Jeździmy, pijemy, trenujemy razem. Tworzą się grupy które niekiedy nabierają "oficjalnych kształtów", a niekiedy pozostają tylko "gronem dobrych kumpli".
Fanatyzm przechodzi z pokolenia na pokolenie. Oczywiście były osoby które zapoczątkowały "chorobę" w danym klubie lub mieście. Jednak "wymiana" ludzi następuje dosyć regularnie, ale oczywiście hierarchia pozostaje zachowana. Istnieje przejrzystość działań. Kazdy wie czym ma się zajmować. Nie ma zbędnych pytań, zwątpień itd. Kazdy zdaje sobie sprawę na co może liczyć, ale inni także wiedzą co od niego mogą wymagać. Przejrzystość której nigdzie indziej nie znajdziemy, jest ona tylko w tym jednym, niepodważalnym miejscu....


Komentarze
Pokaż komentarze