W najbliższy weekend odbędą się wybory o „fotel” Prezesa PZPN. Wiele osób pokłada w nich nadzieję na zmiany, ale cóż, nadzieja matką głupich :-) Jednak też umiera ostatnia. Przypomnijmy sobie sytuację sprzed poprzednich wyborów. Jakie były nadzieje po odejściu Listkiewicza, jakie zachwyty, szkoda tylko, że nic z nich nie pozostało. Wówczas na finiszu Boniek przegrał z Lato. Wielu wiązało z tym ogromne plany zmian, naprawy wizerunku itd. A co teraz mamy? Jeszcze większe bagno. Kompromitacja za kompromitacją, skandale za skandalami, niepowodzenia za niepowodzeniami. Nie byłoby w tym jeszcze tak wielkiej tragedii (w końcu to dla nas żadna nowość) gdyby nie fakt, że na okres kadencji Prezesa przypadała największa impreza w historii polskiej piłki czyli Mistrzostwa Europy.
Dzisiaj „na ostatniej prostej” pozostało pięciu kandydatów: Zbigniew Boniek, Roman Kosecki, Edward Potok Stefan Antkowiak i Zdzisław Kręcina. Jedni bardziej znani, drudzy mniej. Wiemy, że o wyborze nowego Prezesa zdecydują głównie baronowie, czyli szefowie wojewódzkich związków. To od nich zależy przyszłość polskiej piłki, a właściwie także ich przyszłość. Więc czy jest szansa ma „samooczyszczenie” się związku? Minimalne. Środowisko jest bardzo skonsolidowane. Wpuszczenie osób „obcych” jest praktycznie niemożliwe. Wśród kibiców i ludzi interesujących się piłką jest tylko „jeden”, „słuszny” kandydat – Boniek. Jeżeli spojrzymy na kompetencje, doświadczenie z Włoch - której liga jak żadna inna powinna być dla nas wzorem do naśladowania – człowiek idealny. Do tego jeszcze „kolega z boiska” ( i nie tylko :-) szefa UEFA Michaela Platiniego. Człowiek obyty w europejskim środowisku piłkarskim. Może właśnie jego umiejętności będą przyczyną jego porażki? Kosecki – „polityk”. Właściciel szkółki piłkarskiej oraz klubu „Kosa Konstancin”. Vice-prezes MZPN-u oraz Poseł na Sejm. Jego kandydatura zależy tylko od jednej rzeczy: jak zostanie odebrany, czy jako polityk, czy były piłkarz? Polityka była obecna w PZPN-ie wiele razy i nic dobrego z tego nie wyniknęło. Wątpię, aby większość opowiedziała się za nim, może najwyżej tworzyć koalicję. Edward Potok i Stefan Antkowiak to „dwóch ludzi od baronów”. Miał być jeden, ale kandydatura jednego z nich nie spodobała się Niemcowi. Może to ich osłabi, jednak to spośród „ich dwóch” najprawdopodobniej zostanie wybrany nowy Prezes. Na koniec zostawiłem sobie mojego „cichego faworyta” Zdzisia Kręcinę. Wg. Mnie spełnia pierwszy, najważniejszy warunek: „jest ze środowiska”. Przez ostatnie kilka miesięcy nie pełnił już roli Sekretarza Generalnego PZPN-u. Jednak nikt inny jak on nie zna się na „wewnętrznych gierkach” w Związku. Jego doświadczenie, obycie wśród działaczy oraz „mocna głowa” :-) może być argumentem decydującym w walce o „fotel”.
Coraz mniej czasu pozostaje, już niedługo powinny wykrystalizować się koalicje wyborcze, oraz zjawisko „handlu stanowiskami”. Duże ilości alkoholu mogą wywierać wpływ na decyzje działaczy. Wyniki mogą być zaskakujące lub nie, lecz jest to rzecz mała istotna. Ważniejszy będzie „okres rządzenia”. Nie ważne pod jakim nazwiskiem, koalicją. Ważne z jakimi efektami.
Sztafeta



Komentarze
Pokaż komentarze (1)