Nigdy nie byłem entuzjastą Unii Europejskiej. Owszem idea pociągająca i nawet mądra. Jednak zawsze mankamenty jej funkcjonowania napawały mnie wręcz obrzydzeniem. Nigdy nie było w niej (w UE a nie w idei UE) solidarności nigdy nie było prymatu człowieka, obywatela. Zawsze natomiast były interesy i interesiki różnych grup nacisku. W zasadzie trudno się dziwić skoro Europą rządzą socjaliści i krypto socjaliści. Humanizm, godność człowieka, wartość ludzkiego życia, zawsze były wielkimi transparentami mającymi zasłonić ordynarne geszefty. Geszefty pojedynczych „autorytetów”, implementowanych go zarządów agend europejskich wprost z banków. Zwłaszcza z jednego.
Koń jaki jest każdy widzi. Euroentuzjaści nie widzą, albo udają że nie widzą bo uważają że w imię ideologicznych interesów na przykład legalizacji związków homoseksualnych czy gender warto ić takim bankom pozwolić na kierowanie Unią wszak mając zapewnione wpływy na gospodarkę nie będą przeszkadzać w budowaniu Europejskiej Unii Ideologii Socjalistycznej. Konwencja ostatnio ratyfikowana przez polski pożal się Boże parlament jest dzieckiem tej choroby.
I tak się dziej.
A tych którzy widzą ten syf i nie zamierzają patrzeć bezczynnie zawsze można nazwać wstecznikami, kołtunami, Ciemnogrodzianami, rozbijaczami UE. Repertuar takich epitetów socjaliści budują od kilkudziesięciu lat. Dobrze go poznaliśmy. Te metody również.
Nie o UE miałem pisać tylko o Ukrainie. Do Ukrainy więc.
Będzie krótko, bo wstęp był przydługi.
Ukraina w swojej naiwności sądziła, że może samodzielnie decydować o swojej przyszłości. Chciała do Europy. Poświęciła wiele na Majdanie żeby mieć możliwość zadecydowania, w którą stronę chce iść. Sądziła, że Europa też jej chce i to był Ukrainy pierwszy błąd.
Europa nie chce Ukrainy. Europie wystarczy, że Ukraina otworzy swoje rynki dla Europy.
Po stanowisku Angeli Merkel widać że interesy z Rosją są ważniejsze niż 50 tysięcy zabitych Ukraińców.
Twierdzenie Pani Kanclerz, że konflikt należy rozwiązać metodami dyplomatycznymi oznacza że UE dla Ukrainy nic nie zrobi poza kolejnym oburzeniem, kolejną nic niewnoszącą decyzją że należy się zastanowić. Będą się zastanawiać a ludzie będą ginęli. Już jest mowa że Ukraina też powinna być bardziej elastyczna. Bardziej to znaczy jak kto? Jak Rosja która ją napadła? O dziwo Pani Merkel widzi potrzebę dozbrojenia Kurdów a Ukrainy nie. No może dopisze kilka nazwisk do listy osób źle widzianych w UE. Europejskie sankcje ekonomiczne są osłabione tak wieloma wyjątkam,i że ich dolegliwość jest zbyt mała żeby zrobiła na Putinie wrażenie.
Jedyna dolegliwość jak spotkała Rosję to spadek cen ropy. Jednak nie jest to zasługa UE.
Prawdopodobnie skończy się tak jak w Gruzji. Rosja uzyska to co chce czyli nieograniczony wpływ na politykę Ukrainy, dostęp lądowy do Krymu i po sprawie.
A UE będzie wreszcie mogła się zająć swoimi sprawami czyli budowaniem
Wielkiej Ideologicznie Poprawnej Unii Europejskiej nie ponosząc broń Boże ekonomicznych strat na wschodzie. Wręcz przeciwnie, rozkwitnie eksport niemieckich samochodów do Rosji, francuskich kanonierek i wszyscy będą szczęśliwi. Ukraińcom szczęście wpisze się do konstytucji i zakaz psioczenia na Unię.
Wszyscy będą szczęśliwi do czasu, kiedy Rosja …
Dziś rano przeczytałem fragment przemówienia Pana Brzezińskiego w Kongresie.
„Któregoś dnia dowiemy się o takich samych działaniach Rosji w Rydze i Talinie. Znowu będziemy oburzeni i znowu stwierdzimy, że nic nie możemy zrobić…”
Przepraszam, za niedoskonałość cytatu.
P.S. Mam nadzieję, że okażę się czarnowidzem.




Komentarze
Pokaż komentarze (76)