To podobno miał być atomowy start a było tak jak do tej pory. Kandydat na prezydenta nawet z kartki nie potrafił płynnie przeczytać kilku zdań. Dukał, mylił się, poprawiał. Dobrze, że chociaż nie kazali mu dłużej przemawiać bo przy trzecim zdaniu już zapomniał co mówił wcześniej.
Dlatego w tytule użyłem ulubionego powiedzenia naszego salonowego wiecznie przez sen komentującego kolegi.
Do szefów kampanii wreszcie dotarło że im mniej mówi kandydat tym lepiej dla niego. Stąd pomysł żeby Bronkobusami jeździli dublerzy. Każdy będzie lepszy od oryginału.
Co by nie mówili i tak "zieeeeeeeeeeew.......".




Komentarze
Pokaż komentarze (28)