Człowiek dostał wyrok przymusowego leczenia psychiatrycznego za rzekome zastraszanie sąsiadów. Odwołał się do wyższej instancji, nic nie pomogło. JEDENAŚCIE lat siedzi na oddziale zamkniętym. W końcu sprawa dotarła do Sądu Najwyższego. Po jedenastu latach SN nie zostawił suchej nitki na sądach niższej instancji określając przewód sądowy jako „iluzoryczny” i nakazał natychmiastowe zwolnienie człowieka.
I co? I nic. Jednego dnia człowieka wypisano i natychmiast go zamknięto ponownie, bez wyroku, ale za to zgodnie z prawem. Człowiek siedzi w psychiatryku dalej i jeśli wierzyć jego słowom, a nie ma podstaw żeby nie wierzyć, ordynator mu obiecał że będzie siedział do końca życia.
Trudne do uwierzenia? Trudne, prawie niemożliwe, a jednak to się dzieje. Nie w Rosji, nie gdzieś na końcu świata, ale tu i teraz.
Powiem więcej. To nie jedyna taka sprawa. Inny człowiek za kradzież kilku paczek kawy siedzi w psychiatryku już osiem lat.
Mamy nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Podobno bardzo się sprawą interesuje. Zobaczymy co zdziała. Czy łatwiej mu będzie walczyć z homofobią czy z ordynatorem psychiatryka.
I powiedzcie mi teraz coś na temat sprawiedliwości w III RP, albo o niezawisłości sędziów. Ich świętym posłannictwie.
Niech mi teraz Pan Zoll coś powie o zamachu na demokrację i prawa człowieka. Gdzieś mam cały ten Trybunał Konstytucyjny kiedy na dole dzieją się takie rzeczy w całkowitej zgodzie z prawem.
Może tu Pan prof. Zoll poszuka tej demokracji i praw człowieka.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)