Jeszcze raz o przerwanym wypoczynku Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego, który z dalekiej Juraty wybrał krótką drogę przez Warszawę do Łańska na Mazurach. W Warszawie jako Przewodniczący Prawa i Sprawiedliwości udzielił krótkiego wywiadu w sprawie odrzuconego sprawozdania finansowego PiS.
Wszystko to rządowymi smigłowcami z grupą BOR-owików w kilku limuzynach. Koszt żaden, bo za wizytę w Warszawie nie płaci ani Pan Jarosław Kaczyński, ani Prawo i Sprawiedliwość, tylko nikt, czyli pieniądze pochodzą z łatwodostepnego źródła jakim jest budżet.
Pan Przewodniczący Jarosław Kaczyński nie ochrzanił PKW jak kiedyś uczynił to Pan Premier Jarosław Kaczyński po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, że "trzeba przeanalizować funkcjonowanie Trybunału", jednakże nie omieszkał powołać się na orzeczenie tegoż Trybunału, iż "sankcja jest nieadekwatna do czynu".
Moim zdaniem, partia polityczna w przeciwieństwie do prezydenta miasta nie pochodzi z wyboru, lecz jest wynikiem rejestracji jej statutu przez właściwy sąd. Skoro można było bezprawnie zniszczyć przedsiębiorstwo Pana Kluski, które tak samo zostało wpisane do odpowiedniego rejestru, nie pojmuję dlaczego partia polityczna miałaby się cieszyć szczególnymi względami?
Argumentacja Pana Przewodniczącego PiS, iż PKW mogła skorzystać z prawa wytknięcia uchybienia w sprawozdaniu PiS i następujące po tym mało poważne pytanie, "dlaczego PKW z tego nie skorzystała" dowodzą, że PiS to szkolny przykład ilustrujący orwellowskich "równych" i "równiejszych".
Więc gdzie się podziały PiS-owskie ideały?
Nie spłynęły do Pisy, przykro mi w tym momencie się przyznać, ale mam wrażenie, że zeszły na Psy.
Jedyna z tego pociecha taka, że Polska może zaoszczędzić ponad 70 mln złotych od PiS i ok 35 mln od LiD, które można przeznaczyć dla pielęgniarek. Każdy minister tego czy przyszłego rządu nie pogardzi nadprogramowymi 100 milionami.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)