Ryszard Czarnecki jawi mi się niczym średniowieczny najemnik z wypraw krzyżowych. W parlamencie realizuje politykę możnego do czasu, kiedy profity z wyprawy wydają się realne.
Ryszard Czarnecki opanował fechtunek w postaci prowadzenia własnego blogu, na który zaglądają jacyś ludzie, do których jeszcze się nie zaliczam. Nie wiem czy warto zagłębiać się w przepowiedniach eurodeputowanego, ponieważ źle ocenił sytuację PiS - Lepper i zbyt wcześnie rozpoczął czołganie do okopów PiS.
Myślę, że Ryszard Czarnecki nie ma co liczyć na jedno z miejsc zarezerwowanych dla mniejszości niemieckiej; nie weźmie go SO, ani LPR, żaden działacz PiS nie będzie ryzykował potyczki z Czarneckim, nawet jeśli miałby startować z ostatniego miejsca. Na miejsce w Platformie także nie ma co liczyć, ponieważ Platformie nie potrzebny poseł, który zaraz zmieni klub, będzie zgłaszał odrębne zdanie, czyli robił krecią robotę.
W zasadzie komu potrzebny kret we własnych szeregach? Pójdę dalej i się przyznam, że nie wiem jakie poglądy polityczne ma Pan Ryszard Czarnecki, nawet nie wiem czy ma jakieś poglądy oprócz wątpliwej zdolności przewidywania co będzie jutro.
Nie wróże Pany Ryszardowi szczególnych osiągnięć, gdyby zapragnął startować jako poseł niezależny, gdyż Czarnecki nigdy nie jest niezależny. Myślę, że Ryszard Czarnecki znalazł już dla siebie miejsce; jest nim blogowanie. No chyba, że jest jakaś partia, która przygarnie eurodeputowanego Czarneckiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)