Niewtajemniczonym podaję, że w 1945 r. niejaki Bolesław Bierut zadkretował, że wszystkie grunty wraz z budynkami w granicach m.st. Warszawy (z 1945 r) przechodzą na własność Skarbu Państwa. W taki sposób przedwojenni właściciele zostali obdarci ze swego majątku, co stało się - o ironio - siedem miesięcy po zdobyciu Berlina. Najpierw wojna, Niemcy, a potem dekret Bieruta - w taki sposób młode socjalistyczne państwo potraktowało swoich obywateli, cudem ocalałych z pożogi i zawieruchy wojennej.
Od 1948 r skutecznie odmawiano przyznania prawa własności czasowej, które następnie zyskało nazwę prawo użytkowania wieczystego. Wnioski przedwojennych właścicieli lub ich spadkobierców jeszcze w latach 70-ych były odmownie rozpatrywane przez ówczesnych urzędasów z Wojewódzkiej Rady Narodowej.
Po zmianie ustroju sądy administracyjne rozpoczęły przywracać tytuł własności przedwojennym właścicielom i ich spadkobiercom.
Po co to piszę? Ponieważ weszliśmy w XXI wiek z gromadą obszarników-działkowców, którzy w najlepszych lokalizacjach uprawiają pietruszkę, na których - nie obszarników-działkowców ale na ich grunty - ostrzą sobie ząbki deweloperzy różnej maści, upstrzacze i zabetonowywacze terenu kiepskimi ale drogimi - jak nie jeden barszcz - blokowiskami.
Nie mam nic przeciwko działkowcom, ale też ich nie popieram, gdyż ogródki często znajdują się na gruntach przedwojennych właścicieli lub ich spadkobierców.
Aż tu przeczytałem, że w miejscu działek będą budować stadiony ... jakby nie mogli tego dokonać w miejscu Jarmarku Europa, w miejscu Skry, którą zabudują tak wypragnionymi blokowiskami, jak marina mokotów.
Po co to piszę? Przecież to proste - nie udało się pozbawić działkowców gruntów w centrach miast, więc przy okazji EURO2012 pojawia się okazja wywłaszczyć w każdym większym mieście masę zielonych terenów na inwestycje celu publicznego za słusznym odszkodowaniem (bo ile warta jest działka z ogrodzeniem i altaną).
Wiadomo, że stadionów się nie wybuduje, zresztą po co w Polsce same stadiony? Ale raz wywłaszczony grunt za "słusznym odszkodowaniem", circa 50.000 zł za działkę 300 m2 niemal w centrum Warszawy to gratka, okazja, którą można zamienić na setki tysięcy euro. Kompetencje Skarbu Państwa wykonuje wojewoda, a wiadomo że wojewodą steruje premier. Obecny premier wyznaczył już Wielkiego Mierniczego, który otrzymał misję wymierzenia i zinwentaryzowania gruntów w czasowym władaniu działkowców.
Wielki Mierniczy podczas wcześniej sprawowanej funkcji zaplanował linię tramwajową z Banacha do Wilanowa. Dziś stojąc w kilometrowych korkach, podczas bluzgów i rzucanego mięsa, w miejscu, gdzie tramwaj ma skręcać z Pól Mokotowskich w Św. Boboli, pomyślałem o tym zajebistym pomyśle. Aż mi włosy stanęły dęba. Pomyślałem - Wielkiemu Mierniczemu włosy na pewno nie staną dęba.
Następnie EUREKA! Nie w kąpieli, a w samochodzie: EURO2012 to zbawienie dla każdego premiera, który zapragnie mieć własny dekret Bieruta. Po co stadiony? Deweloperzy więcej zapłacą za wywłaszczony grunt, gdzie są działki, a kto zapłaci deweloperom? Naiwni. A mało ich?
Stadionów i tak tyle nie potrzeba. Działkowcy nie muszą uprawiać pietruszki w pobliżu centrum miasta. Przecież Warszawa wcale nie musi być zielona, wystarczy że będzie wybetonowana.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)